Rozmawia Roma Pikulska.
Wrócili Państwo właśnie z międzynarodowego projektu szkolącego młodych śpiewaków operowych. Czego nauczył Państwa ten miesięczny pobyt w Livorno?
Agnieszka Sokolnicka: Podczas trzeciego już stażu w Teatro Goldoni pracowaliśmy pod okiem reżysera Michała Znanieckiego, dyrygenta Elio Boncompagniego, Alin Nari, która pracowała nad choreografią oraz Jane Kowalski, która szlifowała nasze głosy. Skupiała się głównie nad techniką wokalną. To, czego nauczyliśmy się podczas wszystkich stażów jest nieocenione. Pracowaliśmy również nad sztuką improwizacji w grupie, co okazało się być bardzo trudnym zadaniem. Dla mnie osobiście to bardzo ważny moment w dalszym kształceniu się artystycznym, ponieważ jestem świeżo upieczoną absolwentką Akademii Muzycznej w Poznaniu i jak wiadomo jest to dość trudny okres przejściowy pomiędzy szkołą a śpiewaniem w operze dla wielu młodych śpiewaków. Mnie jednak udało się dostać do tego projektu zaraz po otrzymaniu dyplomu, więc
w idealnym momencie. Pozwoli mi to łagodnie przejść ze szkoły na scenę bez większego szoku termicznego oraz poznać mechanizmy, które działają przy pracy nad danym projektem. To, czego już się nauczyliśmy, to na pewno większa odwaga w byciu na scenie, żeby nie ograniczać swojego ciała i umysłu w połączeniu ze śpiewem.
Wojciech Sokolnicki: Dla mnie to wyjątkowy czas, ponieważ jestem na 3 roku studiów również na Akademii Muzycznej w Poznaniu. Przygotowywanie tak pięknej partii, jaką jest Kandyd to ogromny zaszczyt i radość, że coś takiego mnie spotkało. To czego mogę się nauczyć podczas wszystkich stażów jest dla mnie szalenie ważne, daje mi to ogromny wachlarz możliwości aktorskich i wokalnych na całe życie artystyczne. Poprzez wszystkie zadania, które mnie obowiązywały podczas stażów bliżej poznałem siebie, swoje ciało oraz głos - jak reaguje na scenie. Cały czas pracowaliśmy nad budową postaci, ruchem w przestrzeni,
nad różnymi improwizacjami solo i w grupie w połączeniu z muzyką. Był to
spory wycisk, ale wiele nam dał.
Sylwia Złotkowska: Dostaliśmy wiele świetnych wskazówek, jak nie blokować ciała przy śpiewaniu, jak skoordynować wokal z zadaniami aktorskimi. Przeszliśmy przez szereg ćwiczeń nad oddechem, nad ruchem scenicznym, ćwiczeń wokalnych oraz nad poprawną wymową amerykańską.
Na jakim etapie jest praca nad operą, do której wystawienia – zarówno we Włoszech, jak i w przyszłym sezonie na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu – ma prowadzić całe to przedsięwzięcie?
Sylwia Złotowska: W chwili obecnej mamy już dobrze zarysowany kręgosłup, konkretna reżyseria będzie realizowana na przełomie stycznia i lutego. Jesteśmy po szeregu prób wokalnych i scenicznych. Spektakl zapowiada się na żywiołowy i intrygujący pod względem reżyserii i na pewno fascynujący muzycznie. Mimo że dużo jeszcze pracy przed nami, myślę, że do premiery staniemy na wysokości zadania.
Jak wyglądał dzień pracy w Livorno?
Wojciech Sokolnicki: Jak już wspomnieliśmy nie było łatwo-ostry wycisk od godziny 10.oo do 14.00, godzinna przerwa na obiad i druga tura od 15.00 do 19.00. Wszystkie zajęcia odbywały się na scenie w operze, przez cały czas trzeba było maksymalnie koncentrować się na zadaniach, żeby wykonać je jak najlepiej, a wyzwań było wiele. Wciąż trzeba było pokonywać siebie i swoje ograniczenia, były też jak wiadomo momenty kryzysowe, których w branży artystycznej nie da się uniknąć, ale wszystko się opłaciło i mamy nadzieję, że nasze wysiłki zaowocują wspaniałym przedstawieniem.
Czy różni się polska nauka śpiewu od tej włoskiej? Jako osoby mające wykształcenie muzyczne dysponują Państwo z pewnością takim porównaniem.
Wojciech Sokolnicki: Tak, ukończyłem Szkołę Muzyczną w Wałbrzychu w klasie saksofonu, w międzyczasie był też i puzon, jednak prawdziwą pasję odnalazłem w śpiewie operowym. Nauka śpiewu nie różni się od tej z Livorno. Wszystko zależy od pedagoga, na jakiego się trafi w życiu i w jaki sposób prowadzi głos, czy jest to jak najbardziej korzystne dla głosu i czy potrafi wydobyć i zachować naturalne piękno głosu.
Agnieszka Sokolnicka: Ja również ukończyłam Liceum Muzyczne w Wałbrzychu, ale
w klasie skrzypiec. O śpiewie marzyłam od zawsze, choć jeśli chodzi o śpiew operowy, to przyznam, że nie od zawsze był moja pasja, ale naturalnie we mnie dojrzewał. Jeśli chodzi o różnicę w nauce śpiewu pomiędzy Livorno a polską, to szczerze mówiąc trudno stwierdzić, bo wszyscy uczestnicy są z różnych stron Włoch, a nawet świata - mamy kolegę z Ukrainy oraz z Turcji. Jakiś kolosalnych różnic nie zauważyłam.
Mając tak doskonały warsztat, ogrom szkoleń, doświadczenie – zamierzają Państwo wykorzystać je w pracy w kraju, czy też spróbują Państwo swoich sił na scenach zagranicznych?
Sylwia Złotkowska: Na pewno te ćwiczenia wzbogaciły i ukonkretniły moją wiedzę aktorską i wokalną. W przyszłości chciałabym współpracować zarówno z teatrami w Polsce, jak i za granicą i mam nadzieję, że będzie mi to dane. W chwili obecnej mam bardzo dużo pracy w operze w Poznaniu i jednocześnie we Włoszech nad operą „Kandyd” i tak do marca – a później, zobaczymy....
Wojciech Sokolnicki: Jeśli będzie tylko taka możliwość, to oczywiście chciałbym się spełniać w śpiewie w Polsce, chociaż podróże są mile widziane. No przecież nie pogardził bym jakimś zagranicznym angażem.
Agnieszka Sokolnicka: Fajnie byłoby móc spełniać się w Polsce i zarazem godnie żyć,
a projekty w innych częściach świata są mile widziane, gdyż lubię się przemieszczać
i poznawać świat.
Czyje nauki były dla Państwa w tym cyklu szkoleń najważniejsze?
Sylwia Złotowska: Niewątpliwym autorytetem w zakresie pracy nad postacią i współdziałania na scenie jest reżyser spektaklu „Kandyd” – dyrektor Michał Znaniecki. Zapoznał on nas z tajnikami wiedzy aktorskiej, praca z nim wielkim wyzwaniem i codziennym przełamywaniem swoich słabości. Była także wyczerpująca pod względem koncentracji, ale za razem bardzo konkretna i dająca wymierne efekty. Praca muzyczna odbywała się pod batutą wybitnego włoskiego dyrygenta Eglio Boncompagni. Zajęcia choreograficzne mieliśmy ze świetną tancerką włoską Aline Nari. Trzeba wspomnieć o Francesco Bottigliero – wspaniałym dyrygencie, korepetytorze oraz pianiście, który muzycznie wprowadził nas w dzieło Bernsteine’a. Organizacją przedsięwzięcia, ale także zajęciami aktorskimi zajmowała się Zofia Dowjat. Specjalistką w zakresie pracy nad głosem oraz fonetyką była Jane Kowalski.
Gdzie i kiedy odbywać się będą kolejne próby?
Agnieszka Sokolnicka: Kolejne próby odbędą się w Lucca w Teatro del Gilio już od 18 stycznia do 12 lutego, czyli aż do premiery, która czeka nas 13 lutego 2010. Będziemy więc tam prawie miesiąc, z czego bardzo się cieszymy, bo Lucca to piękne miejsce.
Czy spotkali się Państwo z sugestiami, wskazówkami dotyczącymi waszego śpiewu, które całkowicie Państwa zaskoczyły?
Wojciech Sokolnicki: Wiele zadań było dość abstrakcyjnych. Pamiętam pierwsze zadanie, jakie dostaliśmy na samym początku od pana Michała Znanieckiego – była to tzw. sekwencja. Wydało mi się to niewykonalne, ale po codziennym powtarzaniu tego specyficznego układu, który wciąż był urozmaicany o nowe elementy, wychodził prawie perfekcyjnie już pod koniec naszych spotkań.
To dopiero pierwsza z trzech części projektu. Kolejne będą miały na celu przygotowanie takich oper jak „CENERENTOLA” Rossiniego oraz w 2012 „RE LEAR” Verdiego. Jakie mają Państwo rady i sugestie dla uczestników kolejnych edycji?
Agnieszka Sokolnicka: Przede wszystkim kolejnym uczestnikom gorąco polecamy ten projekt, bo jest to wspaniała szansa na wzbogacenie swojego warsztatu, który będzie owocował w całym naszym życiu artystycznym oraz chcę powiedzieć, że nie należy się zniechęcać niepowodzeniami podczas przesłuchań, bo nigdy nie wiemy, na co wówczas reżyser czy dyrygenci zwracają uwagę.
Wojciech Sokolnicki: Trzeba pamiętać o tym, że na każdego przyjdzie odpowiedni czas i miejsce, a swój warsztat wokalny trzeba zawsze ulepszać - właściwie przez całe życie.
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

XXI Aukcja Sztuki Współczesnej oraz 172 Aukcja Dzieł Sztuki odbędą się 15 grudnia (czwartek) o g. 19, natomiast 11 Aukcja Młodej Sztuki odbędzie się 20 grudnia (wtorek) o g. 19. Wszystkie licytacje będą miały miejsce w siedzibie domu aukcyjnego DESA Unicum, ul. Marszałkowska 34-50

W środowisku arystokratycznym ślub poprzedzony był wręczeniem pannie młodej przez pana młodego podarunków weselnych: najmodniejszych materiałów na suknie, efektownych szali, pięknych fute

Koncert Agi Zaryan oraz aukcja „przedmiotów pełnych miłości” w Filharmonii im. K. Szymanowskiego
