THE END
8 listopada 2011
Dzieła wybrane
![]() |
Szanowni Państwo,
dzisiaj już po raz ostatni goszczę na portalu Wirtualnej Polski ze swą impresją. Za ostatnie lata dziękuję Państwu i bardzo dziękuję Wszystkim Paniom reprezentującym Kulturę.WP: one to sprawiały, że te nasze spotkania przebiegały w jakże miłej atmosferze. W szczególności Pani Małgorzacie Skrobeckiej, wieloletniej szefowej tego serwisu. Pozwalam sobie życzyć, aby w tym miejscu nadal żyło i mieszkało PIĘKNO. Wszystkim nam jest ono chyba zawsze bardzo potrzebne.
Proszę mi dzisiaj pozwolić na przypomnienie paru zaledwie dzieł, które kiedyś pokazały się tutaj i być może nawet się Państwu podobały – a do których ja osobiście jestem bardzo przywiązany. Z różnych względów: emocjonalnych, estetycznych i jeszcze może innych.
A więc zapraszam Państwa na piękną wyspę Naxos: w początkach XVI wieku wielki Tiziano Vecellio ukazał nam swe widzenie pierwszego spotkania śmiertelnie zakochanej kobiety i pięknego, młodego boga. Oboje teraz spotykają się co dnia w National Gallery w Londynie.
Zapraszam na niezwykły pocałunek kobiety i mężczyzny, nieomal prawdziwy, jeden z najsłynniejszych w historii sztuki - obok sceny dłuta Auguste Rodina: to Gustav Klimt, wiedeńskie muzeum Belvedere.
Oto nieco mniej znany obraz niemieckiego postimpresjonisty i ekspresjonisty zarazem, Lovisa Corintha: Piękna Imperia. To znakomita opowieść na kanwie pomysłu Honoré Balzaca. Ileż w niej mądrości i poczucia humoru…
Dwie Tahitanki Paula Gauguin: z ogromnym uznaniem i podziwem przyglądałem się zawsze temu obrazowi. Wzrok tych dwóch dam jest jak spojrzenie Ewy - pierwszej śmiertelnej kobiety, od której wszystko się zawsze zaczyna.
Jeszcze rudo-miedziano-liliowowłosa Jawna Grzesznica w Grocie: to Jules Joseph Lefebvre, dzisiaj w sankt-petersburskim Ermitażu. Powiedziała mi nawet kiedyś, że niczego w swym życiu nie żałuje – i tak do końca nie wiem, co wtedy miała na myśli.
I wreszcie wizja szalona, przepiękna i jakże cudowna: Ogród ziemskich rozkoszy starego Mistrza Hieronima Boscha. Jest dzisiaj w Madrycie, ale czyż nie tkwi w każdym z nas gdzieś bardzo głęboko i skrycie, odważnie i nawet zuchwale?
Prawie jak Portret idealnej kobiety: Sandro Botticelli stworzył go pod koniec XV wieku, obecnie przebywa w Städel Museum we Frankfurcie nad Menem. Prawdopodobnie wszyscy mamy takie portrety przed oczami, albo są gdzieś ukryte w naszej pamięci, albo nawet ich już nie pamiętamy – ale one są, trwają.
Bardzo wiele jeszcze chciałoby się piękna Państwu na koniec przywołać, ale czas biegnie nieubłaganie. Jutro nie będzie już dniem dzisiejszym – tak jak dzisiaj nie było już tym, czym cieszyliśmy się jeszcze wczoraj.
Więc zapraszam jeszcze tylko na niegdysiejsze pasje Jacka Malczewskiego i cudowny walc Dymitra Szostakowicza. Proszę włączyć głos.
Do zobaczenia gdzieś znowu w świecie sztuki, do usłyszenia.
Jan Guja, Fundacja Promethidion.eu
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
