Wszyscy gromadzimy złom
Sł :Andrzej Poniedzielski
Muz:Wacław Juszczyszyn
1. Wszyscy gromadzimy złom
By starczyło nam na kosmiczny prom i kuszę
Promem opuścimy świat
Kusza doda nam staroświeckich ram do wzruszeń
Ref. Naprzeciw jutrzni, naprzeciw dniom, nowym dniom
Staniemy butni, a potem – hajda na prom
2. Wszyscy gromadzimy złom
By starczyło nam na kosmiczny prom i kuszę
Pluszem wyłożymy holl
Cichy rock and roll smerał będzie nam za uchem
Ref. Prom będzie extra i super special – full light
Kodak, Marlboro, Yamaha, Do-Ro i bar
3. Wszyscy gromadzimy złom
By starczyło nam na kosmiczny prom i kuszę
Musem z niedojrzałych dyń
Napędzimy go, umieścimy w nim swe dusze
Ref. I jak poleci, jak śmignie pod gwiezdny dach
Jak nie poleci – będziemy złom mieć że „ach”
Ziemia, Europa Wschodnia, Polska, urocze „starto-lądowisko” pod Łodzią
18-09-2009 godz. 10:00
Dziś, w godzinach porannych, kolejny raz, wystartował mój prywatny „prom wahadłowy”. I leci. Leci zdobyć przestrzeń Pierwszego Dnia Reszty Życia. Mam nadzieję, że i tym razem szczęśliwie powróci na Ziemię, w godzinach późno-wieczornych lub wczesno-nocnych. Czytając te słowa – jesteście Państwo świadkami jednego z dzisiejszych „międzylądowań”.
Tak jak większość utworów z opisywanej aktualnie płyty - dzisiejsza „promowo-złomowa” piosenka powstała na początku lat 80-tych. Zawalona stertą
przyjemnych praw i monotonnych
obowiązków, wynikających z utworzenia „podstawowej komórki społecznej” ( tak brzmiał ówczesny zamiennik słowa „rodzina”) – nie miałam już tyle czasu na komponowanie piosenek jak dawniej. Rozejrzałam się dookoła. Na „złomowisku” Wacka Juszczyszyna znalazłam świetnej jakości „anty-heavy-metal”, który chciałam zaśpiewać, nie tylko nucić. Potrzebne były teksty, ilustrujące w sposób nie banalny, nie nachalny – stan uczuć i emocji śpiewającej E.
Adamiak. Poprosiłam więc zaprzyjaźnionego poetę „satyryzującego” o napisanie tekstów do melodii wcześniej przeze mnie wybranych.
W ten oto sposób, w roku 1985 Poeta zadebiutował jako Autor Tekstów Pisanych Do Muzyki. Okazało się, że utalentowany Poeta potrafi być równie utalentowanym Autorem.
Piosenka „Do Wenecji stąd dalej co dzień” – była, jest i pozostanie piosenką
„promującą” nie tylko tamten album płytowy. To znak firmowy „Biura Pisania Tekstów Do Muzyki – z półki A.P”. Choć nie jedyny to „stempelek” i nie najważniejszy – na zawsze pozostanie Pierwszy.
Andrzej Poniedzielski rozpoczął swą Artystyczną Podróż Kosmiczną w 1977 roku. I chyba leci aż na Marsa.
W Twórczej Przestrzeni jest już od 32 lat, zdobywa kolejne Gwiazdy Swojego Talentu , które oświetlają swym blaskiem drogę nie jednego człowieka. Z biegiem lat – zwiększa się ilość Pań Fań i Panów Fanów, krążących wokół Ciał Niebieskich Mistrza, tworząc z siebie świetlistą aureolę nad głową zmęczonego sławą, niezwykle ciepłego, spokojnego i skromnego człowieka jakim jest autor dzisiejszej piosenki.
Nieżyjący już Andrzej Waligórski, współtwórca wrocławskiego „Studia 202”, napisał kiedyś wierszowaną opowieść o wspólnej wyprawie na Księżyc kosmonautów radzieckich i amerykańskich. Po wylądowaniu na Srebrnym Globie i po wieczorku zapoznawczym, zakrapianym „ziemską” wodą ognistą, uzbrojeni po uszy w różnego rodzaju miotacze i inne kosmiczne „kusze” – astronauci wyruszyli na podbój Księżyca. W dość krótkim czasie okazało się , że mieszkańcami Gwiazdy są Chińczycy.
Kosmonauci posmutnieli,
że ktoś ich ubiegł, niestety.
- Czym żeście tu - mówią - przylecieli
i skąd macie tak świetne rakiety?
Wówczas Chińczyk rzekł: - Kolego,
rakietami myśmy się nie wieźli.
-Tylko jak?
-Ano tak: jeden na drugiego,
jeden na drugiego,
jeden na drugiego,
jeden na drugiego,
no i jakoś my wleźli
Od bardzo wielu lat, oglądam codziennie z pokładu mojego wahadłowca „mikro- kosmos”, który współtworzę z innymi „kosmonautami”. Różnie z tym oglądem bywało, bywa i bywać będzie. Pamiętam „międzylądowania” cudowne i przepiękne ale też mam za sobą sporo „czarnych dziur”, z których trudno się
było „wynawigować”, sporo mgławic, z których „wyplątać się”
jest jeszcze trudniej. Było, minęło.
Zbudowany przeze mnie (ze zbieranego latami złomu metali „szlachetnych”) wahadłowiec - kursuje czasami między Wierszami. Każdy jego „lot” ma swoje motto, które wpisuję w dziennik pokładowy.
Oto krótki fragment pierwszego wpisu sprzed wielu lat
Maj 1975
Festiwal Piosenkarzy Studenckich w Krakowie
II Dzień Konkuru
„Rzeczywiście tak jak Księżyc ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony”. /Jerzy Harasymowicz/.
A oto notatka sprzed dwóch tygodni:
5 września 2009,
III Zamojski Festiwal Kultury im Marka Grechuty
I Dzień kolejnej Wiosny Życia. 54 urodziny.
„Wolność to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur – znać przejście.../Marek Grechuta/
Miałam tego dnia szczęście „współtworzyć kosmos” ze wspaniałą zamojską orkiestrą symfoniczną i z jej „głównym zawiadowcą” – dyrygentem Tadeuszem Wicherkiem. Kiedy przyjmowałam w czerwcu zaproszenie pana Tadeusza do wzięcia udziału w festiwalu – targały mną mieszane uczucia. Po pierwsze – nie zwykłam świętować dnia swoich urodzin bez udziału najbliższej rodziny. Po drugie – bałam się zaśpiewania „aż” sześciu piosenek z towarzyszeniem orkiestry. W regule „rodzinnej” postanowiłam zrobić jednorazowy wyjątek( bo cóż to za reguła gdy wyjątków brak?) a strach przed Nieznanym zamieniłam w sobie na ciekawość nowych doznań artystycznych, nie zwracając uwagi na „streso-rodne” podszepty mojego Ego. W wigilię dnia moich urodzin - odważnie wyruszyłam więc w daleką podróż do Zamościa....
Próby z orkiestrą, zagrane przez nią czyściutko i ze smakiem „Sto lat”, koncert na Rynku Zamojskim dnia następnego, „Wolność” Marka Grechuty zaśpiewana przeze mnie z ogromną przyjemnością, rozmowy z „cichymi wielbicielami” talentu E.
Adamiak– pozostawiły ślad „chwil nie do zapomnienia”.
Pięć dni później, „wylądowałam” w bieszczadzkiej Komańczy, w samym sercu moich ukochanych gór. Aby uczcić pamięć zmarłego przed dziesięciu laty Jerzego Harasymowicza – miejscowa biblioteka i Gminny Ośrodek Kultury zorganizowały trzydniowe sympozjum muzyczno-filmowo-literackie na temat poetyckiej twórczości Mistrza (tak nazywał go Wojtek Belon, założyciel legendarnej już Wolnej Grupy Bukowina). Spotkanie z żoną Poety, panią Marią Harasymowicz , z młodzieżą recytującą w skupieniu wiersze – to kolejne fragmenty „pyłu kosmicznego”, którego z pamięci „strzepywać się” nie chce.
Drodzy Śpiewniczanie....
Czas postoju mojego wahadłowca na Waszej gościnnej Planecie – mija nieubłaganie. Mam dziś w planie kolejne lądowanie: na Planetach, Gwiazdach i Gwiazdeczkach, zdobywanych przeze mnie latami. Strzegę ich pilnie przed „chińczykami”. Od czasu do czasu stosuję zdrowotny „otrzep” albo profilaktyczny „otrząs” mojej Jesiennej Strony Księżyca. Robię tym samym miejsce dla „cichych wielbicieli” talentów mych różnych.
Jeśli jesteś jednym z nich – dbaj o siebie. I strzeż Nas przed „epidemią faństwa”.
W ubiegłym roku 55 lat skończył wspaniały bard czeski - Jaromir Nohavica. Od 28 lat „promuje” sobie w Galaktyce Piosenki Dobrej.
Jako „ludź” - popełnił w swoim życiu parę poważnych błędów, do których się oficjalnie przyznał i za które potrafił przeprosić. To przede wszystkim - Wielki Człowiek, który Wielkim Artystą jest. I to nie tylko z powodu słusznego wzrostu.
Wszystkim, którzy cenią sobie dorobek artystyczny Gwiazd bardziej niż „blisko- bezpośredni” z Gwiazdami kontakt – wysyłam w przestrzeń wirtualną, mądrą i wzruszającą pieśń Jaromira, w tłumaczeniu Tolka Murackiego. Na płycie „Świat wg Nohavicy” śpiewa ją przejmująco pięknie Tadeusz
Woźniak, wielce oryginalny kompozytor i artysta. Jestem „cichą obserwatorką” Gwiazdy Twórczości Tadeusza od ponad 40 lat. I wielbicielką jego talentu – też... cichą.
Posłuchajcie:
 |
| Jaromir Nohavica |
Mój Anioł Stróż pogania mnie abym zdążyła dziś ze wszystkim na czas. „Hajda na prom” – powiada do mnie. Nie będę się - sprzeciwiać mu. Ani tam ani tu.
Ups...w czasie startu wahadłowca – wypadło mi przez okno „wierszydełko” o następującej treści:
Miłośnicy Sztuki – Gwiazdy swe szanujcie
Fani – w blasku swoich Gwiazd – nie siebie lansujcie...
Czasami lepiej z Ziemi oglądać Niebo rozgwieżdżone
Bo zdobywając Gwiazdy - można stracić i tron, i koronę....
Zawiedzionego znalazcę – „ z góry” bardzo przepraszam. To nie jest - niestety – poezja. Korzystając z pomocy gołębia pocztowego – przesyłam więc Pani/Panu fragment wiersza J.Harasymowicza
Niech to będzie rekompensata poniesionych przez Państwa „strat estetycznych”, powstałych w wyniku czytania tego co już przeczytaliście.
Oto nagroda:
„Żony poetów”
.....Żony poetów to są amazonki spod Pegaza znaku
Walczą dla poety o atrament i cukier i papier
Żony poetów są między obłokiem a podłóg myciem
Ich rajski chleb jest piołunu obsypany makiem
One mają w sobie coś z ptaka i leśnej wróżki
Ich świata melon zielony daleko rośnie od ludzkich dróg
Od ludzi mają widły plotek, które dziobią ich nóżki
Od poetów serca czerwony głóg
Pozdrowienia z promu przesyła („promująca” po Mlecznej Drodze Radiowych List Przebojów)
śpiewająca kompozytorka melodii - Ela
Adamiak
Komunikat wirtualny:
„Czwartek. 17 dzień września 2009. Minęła godzina 16:00.
Ze „złomowiska” w pewnej „blisko-łódzkiej” miejscowości wystartował przed chwilą „kosmiczny prom”. Z pokładu promu otrzymaliśmy list, który – za zgodą jego autorki – podamy do publicznej wiadomości w jutrzejszym Wydaniu Porannym Śpiewnika Uczuć Bliskoznacznych.
Wysłuchaliście Państwo Głosu Wirtualnej Polski. Miłego wieczoru.”
 |
Wrześniowy "bukiet" urodzinowy i motyl. Czyżby to była rusałka żałobna?
Najdłużej żyjący przedstawiciel motylich owadów? Fot. E.Adamiak
|
 |
Gość z „kosmosu”. Od dwóch tygodni rośnie obok wierzby. Widok poprzeczny. Fot. E.Adamiak |