Miał w sobie coś z sadysty. Nie lubiła jego pieszczot, wydawały jej się dręczeniem, obrzydliwym obślinianiem. Po kilku latach małżeństwa wymyśliła, że będą żyć w trójkącie: ona, jej mąż i przyjaciółka z dzieciństwa. Michalina była inteligentniejsza, robiła karierę naukową, ale nie umiała nawet sprzątać (gdy jej dorastająca córka zdała sobie sprawę, że niewiele umie zrobić w domu, zapytała mamę, dlaczego jej nie nauczyła dbać o porządek. „Jak miałam ciebie nauczyć czegoś, czego sama nie umiem?” - odpowiedziała z rozbrajającą szczerością). Wanda była ładniejsza. No i potrafiła dbać o ognisko domowe. Wisłockiej trójkąt długo odpowiadał, ale po latach kobiety zaczęły ze sobą rywalizować o Stacha. W tym samym czasie urodziły mu dzieci. Krzyś, syn Wandy, i Krysia, córka Michaliny, zostali na lata „bliźniakami”. Udało się sfałszować ich świadectwa urodzenia i wychować w przekonaniu, że są rodzeństwem z tej samej matki. Dopiero po latach dowiedzieli się prawdy. Każde z nich zapłaciło za tę wiedzę inną cenę...