Interpretatorzy z kręgów kościelnych podkreślają ogromną rolę Cliva Staplesa Lewisa i jego powieści o Narnii w wyjaśnianiu - nie tylko dzieciom - najtrudniejszych pojęć chrześcijaństwa.W USA ruch chrześcijański The Mission America Coalition nawołuje więc przywódców Kościoła do wykorzystania niebywałej okazji do odciągnięcia młodych ludzi od Harrego Pottera, jaką daje pojawienie się Opowieści z Narnii . Wielka promocja książki i filmu trwa już od ponad pół roku. Pewna parafia w hrabstwie Kent ofiarowała 10 tysięcy funtów na bilety kinowe dla dzieci z niepełnych rodzin. Brat prezydenta, Jeb Bush, tworzy w Stanie Floryda projekt, który pozwoliłby każdemu dziecku na przeczytanie książki. Słychać jedynie nieliczne głosy oburzenia, gdy chodzi o zbyt wyraźne nawiązywanie do tradycji chrześcijańskiej. Bo kuszenie jednego z dzieci przez złą czarownicę, zdrada, poświęcenie lwa Aslana, jego śmierć i powstanie z martwych są aż nadto oczywistym nawiązaniem
do wydarzeń ewangelicznych. A tymczasem badacze literatury twierdzą, że Opowieści z Narnii można odczytywać na wiele sposobów. Na przykład jako bajkę o magicznej krainie, którą zamieszkują mówiące zwierzęta, elfy, krasnoludki, wróżki, driady, postacie z mitów i legend. I jak to zwykle w bajkach bywa, dla czytelników wyraźne jest przesłanie, że dobro zwycięża w każdym miejscu i czasie, pomimo wielu przeszkód i trudności stawianych przez zło. Natomiast współczesna krytyka literacka odczytuje opowieść o Narnii jako apoteozę republikańskiego, chrześcijańskiego państwa, na którego czele stoi charyzmatyczny przywódca - lew Aslan, alegoria Jezusa, poświęcający swoje życie, by odkupić winy Edmunda.