– Bo widzisz, Jones – ciągnął teraz – prawdziwym błędem wicekróla było to, że zapewnił mocną pozycję sikhom, rozumiesz? Tylko dlatego, że odnieśli pewien skromny sukces z czarnuchami w Afryce, powiedział im: „Tak, mister sikh, ze swoją spoconą, tłustą gębą, swoim kretyńskim wąsem ŕ la Anglik i swoim pagri, które chwieje ci się na czubku głowy jak wielka kupa gówna, możesz być oficerem. »Zindianizujemy« armię – idź i walcz we Włoszech, risaldarze majorze Pugri, dafadarze Pugri, walcz razem z moimi wspaniałymi starymi angielskimi wiarusami!”. Błąd! A potem wzięli mnie, bohatera północnobengalskiej kawalerii powietrznej, bohatera bengalskiego korpusu lotniczego i mówią: „Samad Miah Iqbal, Samad, zamierzamy cię uhonorować. Będziesz walczył na kontynencie europejskim – zamiast zdychać z głodu i pić własne szczyny w Egipcie czy na Malajach. O nie – ty będziesz tępił Szkopów tam, gdzie ich na pewno znajdziesz. W ich własnych domach, szeregowy Jones, w ich własnym gnieździe”. A więc poszedłem na wojnę! Włochy,
pomyślałem, no dobra, tam pokażę angielskiej armii, że muzułmanie z Bengalu mogą walczyć tak samo dobrze jak każdy sikh. Lepiej. Bardziej zaciekle! I są lepiej wykształceni, mają lepszą krew, są idealnym materiałem na oficerów.
– Indyjscy oficerowie? To by był, kurwa, koniec świata – wtrącił Roy.
– Pierwszego dnia – ciągnął Samad – zniszczyłem faszystowską kryjówkę z powietrza, spadając jak jastrząb z nieba.
– Gówno prawda – mruknął Roy.
– Drugiego dnia ostrzelałem z powietrza pozycje nieprzyjacielskie, kiedy Niemcy zbliżyli się do linii gotów, forsując przełęcz Argenta i wypierając aliantów z doliny Padu. Miał mi składać gratulacje sam lord Mountbatten, osobiście. Miał ucisnąć tę rękę. Ale los do tego nie dopuścił. Wiecie, co się stało trzeciego dnia, szeregowy Jones? Wiecie, w jaki sposób zostałem okaleczony? Ja, młody, tryskający zdrowiem człowiek?
– Nie – powiedział cicho Archie.
– Przez sukinsyna sikha, szeregowy Jones, przez sukinsyńskiego durnia. Kiedy staliśmy w okopie, jego karabin sam wypalił i przestrzelił mi rękę w przegubie. Ale nie dałem jej sobie amputować. Każda cząstka mojego ciała pochodzi od Allaha. I wszystkie co do jednej wrócą do niego.