Temat piękny, w literaturze, czy w ogóle w sztuce porośnięty głównie kwiatami, pachnący słodko, radośnie opiewany gdzie by nie spojrzeć. Ma też swoje smutne strony, o których w ostatnich czasach jest równie głośno. Nie mniej, „z reguły” nie ma nic piękniejszego, niż widok szczęśliwej kobiety w ciąży. Jednak dla Claudii Morgan-Brown nie było nic bardziej przykrego i bolesnego. Przed długie lata traciła kolejne ciąże, a każdy spotykany na ulicy „brzuszek” był dla niej jak cios prosto w serce. Do czasu, aż wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. Zdrowa, rozwijająca się ciąża, perspektywa urodzenia ślicznej, wymarzonej dziewczynki, która dopełni idealne życie i rodzinę. Praca w opiece społecznej, coraz silniej odczuwane objawy ciąży oraz ciągła nieobecność męża zmusza Claudię do zatrudnienia opiekunki dla bliźniaków, Noaha i Oscara, dla których kobieta stara się być – z sukcesem – najlepszą macochą na świecie. W ich uporządkowane życie wkracza Zoe, wymarzona opiekunka ze wspaniałymi referencjami, wzbudzająca
sympatię wszystkich domowników. Tylko Claudia miota się między bezgranicznym uwielbieniem i wdzięcznością a silnym dystansem, który wzbudza w niej kobieta. Czy słusznie…? Czy jej błogosławiony stan, burze hormonów i wahania nastrojów sprawiają, że nie potrafi odpowiednio ocenić sytuacji czy jednak idealna niania posiada jakąś skazę…? Jak bardzo ciąża potrafi wpłynąć na umysł ? Jak bardzo potrafi go zatruć… ?