Dlaczego Bóg milczy?

Cała, mrożąca krew w żyłach, historia rozpoczyna się w 1635 roku. Oto do Rzymu i Lizbony zaczynają docierać niepokojące wieści: ojciec Ferreira, misjonarz i niekwestionowany autorytet w dziedzinie szerzenia Słowa Bożego wśród dalekowschodnich kultur, wyrzekł się prawdopodobnie swojej wiary: "Rodrigues i jego współbracia zastanawiali się, jak czyste niebieskie oczy ich nauczyciela oraz jego twarz, od której bił łagodny blask, zmieniły się wskutek zadanych mu przez Japończyków tortur. Nie, on nie dopuściłby do tego, by cień hańby zniekształcił mu tę twarz. Nie do uwierzenia, by Ferreira porzucił Boga i wyzbył się swojej łagodności (...)".

1 z 11Jezuicka ekspedycja ratunkowa

Obraz
© Gutek Film

A dla chrześcijan mieszkających na odległej wyspie nadeszły bardzo trudne czasy. Namiestnik Inoue dopuszcza się wszelkich, choćby i najokrutniejszych metod, aby zahamować w Japonii rozkwit obcej religii, jaki miał miejsce na przestrzeni lat. W ślad za Ferreirą postanawiają wyruszyć trzej duchowni: Francisco Garrpe, Juan de Santa Marta i wspomniany Sebastiao Rodrigues. Misja, której się podjęli, będzie stanowić oś historii opowiedzianej przez Shusaku Endo w słynnej powieści "Milczenie". Do rąk polskich czytelników, w związku z jej ekranizacją, której podjął się Martin Scorsese, trafia polski przekład dzieła wydanego po raz pierwszy w 1966 roku.

2 z 11Pijany przewodnik

Obraz
© domena publiczna

Słowo "misja" ma w wypadku wyprawy, na jaką decyduje się trójka jezuitów, wielorakie znaczenie. Stawką jest bowiem nie tylko przyszłość chrześcijaństwa w odległej części świata zdominowanej przez buddyzm, ale i zbawienie ojca Ferreiry. Już w trakcie podróży z Włoch pojawiają się pierwsze przeszkody. Na malarię umiera brat Juan - Garrpe i Sebastiao są więc zmuszeni kontynuować wyprawę w duecie. W Makao zaś dołącza do nich przewodnik Kijichiro. Nie da się ukryć, że nowy towarzysz jezuitów nie budzi specjalnego zaufania: "Co mogę powiedzieć o tym Japończyku, pierwszym, jakiego w życiu zobaczyłem? Do pokoju wszedł, zataczając się, pijany człowiek. Ten ubrany w łachmany mężczyzna nazywa się Kichijiro i ma około dwudziestu ośmiu, dwudziestu dziewięciu lat. Z jego odpowiedzi na nasze pytania udało nam się w końcu dowiedzieć, że jest rybakiem z Hizen w okolicach Nagasaki, że prąd morski uniósł jego łódź jeszcze przed buntem w Shimabarze i uratował go wówczas statek portugalski. Mimo że pijany, patrzył na nas
przebiegle (...)". Jak się okaże, był to dopiero początek problemów związanych z Kijichiro.

3 z 11Niewidzialny Kościół

Obraz
© domena publiczna

Z czasem ekspedycja ratunkowa dociera wreszcie do wybrzeży Japonii. Prowadzeni przez Kijichiro jezuici trafiają do wioski Tomogi. Na spotkanie wychodzą im tamtejsi chłopi. Duchowni, słysząc z ich ust znajome słowo "padre", uświadamiają sobie, że trafili na japońskich chrześcijan. Duże wrażenie robi na nich gorliwa wiara mieszkańców oraz fakt, że stworzyli oni swoistą strukturę, pozwalającą na kultywowanie katolickich zwyczajów. Przywodzi ona na myśl czasy starożytnego Rzymu i zjawisko katakumbowego chrześcijaństwa związanego z represjami, które spotykały wówczas wyznawców Chrystusa:

"Bez kapłanów i braci zakonnych, cierpiąc prześladowania ze strony urzędników, stworzyli jednak niewidzialną, tajną organizację (...) istnieją funkcje seniora i ojców, (...) senior udziela chrztu, a ojcowie uczą wiernych modlitw i prawd wiary. (...) Z tego co mówią, wynika, że obchodzą i Boże Narodzenie, i Dzień Męki Pańskiej, i święto Zmartwychwstania, wszystko według wskazówek ojców. Oczywiście bez kapłana mszy odprawiać nie mogą, więc potajemnie wystawiają tylko w jednym z domów stary święty obraz, po czym odmawiają modlitwy. Recytują po łacinie Pater noster i Ave Maria. Modlitwy przeplatają przypadkową paplaniną. Nie wiedzą, czy nie wpadną z nagła policjanci, są więc przygotowani, aby móc w takim wypadku powiedzieć, że to zwykłe sąsiedzkie spotkanie".

4 z 11Tortury godne Nerona

Obraz
© domena publiczna

Działający w konspiracji mieszkańcy Tomogi doskonale wiedzą, jak wielkie niebezpieczeństwo im grozi. W "Milczeniu" nie brakuje opisów wymyślnych tortur, które czekają chrześcijan, jeżeli odmówią wyrzeczenia się religii. Mowa tu między innymi o polewaniu ciała gorącą wodą, a także o krzyżowaniu wyznawców Chrystusa: "Widział podobno we wsi Kurasaki w prowincji Hizen, jak dwudziestu czterech chrześcijan, skazanych przez swego pana feudalnego, zostało ukrzyżowanych w wodzie. Ukrzyżowanie w wodzie polega na tym, że przywiązuje się chrześcijan do ustawionych w morzu drewnianych słupów. Wkrótce jest przypływ, woda sięga im do lędźwi, skazańcy opadają z sił i po upływie mniej więcej tygodnia umierają w strasznych mękach". Listę kar należałoby poszerzyć również o wspominaną w powieści wielokrotnie "torturę jamy": "(...) Związuje się człowieka tak, że nie może ruszyć ręką ani nogą, i wiesza głową w dół - pokazywał tłumacz, rozkładając ręce i udając, że sam też zadrżał z trwogi. - A ponieważ w takiej pozycji człowiek
od razu by umarł, robi się otwory za uszami, żeby krew mogła ściekać kropla po kropli. Tę torturę wymyślił dostojny Inoue".

5 z 11Spluwanie na krzyż

Obraz
© Gutek Film

Próba wiary, jaką zmuszeni są przejść pojmani przez władze japońscy chrześcijanie, opiera się w dużej mierze na geście, manifestacji swojego nieposłuszeństwa wobec Boga. W jednej ze scen podwładny naczelnika podkreśla, że nie chodzi wcale o szczerą zmianę przekonań, a o fizyczny dowód pogardy wobec chrześcijaństwa. Właśnie temu ma służyć rytuał "fumie" (dosłownie: "deptany obraz") polegający na deptaniu wizerunku Chrystusa. Japończycy oczekują od schwytanych również werbalnych bluźnierstw: "Kazał im napluć na obraz, a Matkę Boską nazwać nierządnicą, co oddawała się mężczyznom. Później dowiedziałem się, że to był sposób wymyślony przez Inoue, którego wielebny Valignano nazywał najgroźniejszym człowiekiem w Japonii. Inoue, który sam kiedyś ochrzcił się dla kariery, dobrze wiedział, że biedni japońscy wieśniacy ponad wszystko czczą Matkę Boską". Przy okazji ojciec Sebastiao daje wyraz swojemu zdziwieniu związanemu z różnicami między miejscowym i tradycyjnym chrześcijaństwem: "(...) po przybyciu do Tomogi
spostrzegłem z niepokojem, że chłopi wielbią niekiedy Matkę Boską bardziej niż Chrystusa".

6 z 11Dwa dni ryżu

Obraz
© Gutek Film

Lektura "Milczenia" daje czytelnikowi wgląd w kulturę oraz infrastrukturę XVII-wiecznej Japonii. Choć europejski odbiorca kojarzy zwykle Kraj Kwitnącej Wiśni z zaawansowanym rozwojem technologicznym lub - jeżeli zechcemy sięgnąć do przeszłości - świetnością i potęgą cesarstwa, nie brakuje w powieści Endo fragmentów, które uwydatniają dystans, jaki dzielił kilkaset lat temu Japonię i Stary Kontynent: "(...) Przede wszystkim musisz wiedzieć, że chłopi są tu biedniejsi i bardziej godni pożałowania niż ci, których możesz zobaczyć na najbardziej zapadłej prowincji w Portugalii. Nawet zamożny chłop zaledwie dwa razy do roku bierze do ust ryż, który jadają Japończycy z wyższych warstw społecznych. Zazwyczaj wieśniacy jedzą jarzyny, takie jak pataty czy rzepa, a piją tylko podgrzaną wodę. Zdarza się im też zjadać wykopane z ziemi korzonki dzikich roślin". Wspominając o nawykach kulinarnych japońskich rolników, ojciec Sebastiao, stale korespondujący ze swoimi przełożonymi, dzieli się również innymi "etnograficznymi"
spostrzeżeniami: "Siadają w bardzo osobliwy sposób, zupełnie inaczej niż my. Klękają na ziemi lub na podłodze, a potem przysiadają na nogach tak jak my, kiedy kucamy. Dla nich to odpoczynek, ale dla nas z Garrpem, zanim się przyzwyczailiśmy, to była istna męka".

7 z 11Wiara na opak

Obraz
© Gutek Film

Konfrontacja dwóch, tak odległych, kultur musi uwydatnić dzielące je różnice. To w gruncie rzeczy jeden z ciekawszych aspektów powieści Endo (co warte dodania: znacznie spłycony w ekranizacji autorstwa Scorsese). Bracia Sebastiao i Garrpe, którzy z czasem, w wyniku wzrastającego zagrożenia ze strony władz, zostają wreszcie rozdzieleni, wielokrotnie zastanawiają się, czy japońskie pojmowanie chrześcijaństwa jest bliskie stanowisku Rzymu. Dziwi ich choćby niemal obsesyjne zamiłowanie tutejszych wyznawców Chrystusa do wszelkiej maści przedmiotów: "Zarówno mieszkańcy Tomogi, jak i tutejsi chłopi męczą mnie ciągle prośbami o krzyżyki, medaliki i święte obrazki. Gdy im mówię, że wszystkie takie rzeczy zostawiłem na statku, robią bardzo smutne miny. Musiałem rozerwać swój różaniec i rozdać im po paciorku. Nie ma w tym niczego złego, że japońscy wierni otaczają czcią takie przedmioty, a jednak budzi się we mnie jakiś dziwny niepokój. Czy nie pojmują opacznie wiary?".

8 z 11"Wasi padre"

Obraz
© Gutek FIlm

Zdziwienie jezuitów jest jednak podszyte protekcjonalnością, co uświadamia Sebastiao tłumacz pracujący dla Inoue: "Wasi padre zawsze uważali nas, Japończyków, za głupców. Znałem pewnego ojca o nazwisku Cabral. Ta osoba szczególnie nami pogardzała. Sam mieszkając w Japonii, wyśmiewał nasze domy i nasz język, nasze potrawy i nasze zasady dobrego wychowania. Ponadto nie zgadzał się nigdy, żebyśmy po ukończeniu seminarium zostawali kapłanami".

9 z 11Rośliny sadzone na bagnie

Obraz
© Materiały od wydawcy

Zdradzony przez Kijichiro ojciec Sebastiao (Japończyk otrzymał za informację o miejscu ukrywania się jezuity trzysta sztuk srebra) trafia do Nagasaki, gdzie zmuszony jest obserwować mękę tamtejszych chrześcijan. Warunkiem uwolnienia Japończyków ma być rzekomo wyrzeczenie się przez duchownego wiary chrześcijańskiej. Sebastiao pozostaje niezłomny, choć dopada go coraz więcej wątpliwości związanych z tytułowym boskim milczeniem. Podświadomie zadaje sobie pytanie: czy jego bohaterstwo nie jest aby egoizmem? Kluczowe dla opowieści jest spotkanie Sebastiao z Ferreirą. Okazuje się, że mężczyzna rzeczywiście odciął się od swoich chrześcijańskich korzeni, związał z japońską kobietą i oddał pracy na rzecz namiestnika. Jego nowe imię to Chuan Sawano. Były jezuita tłumaczy Sebastiao w jednej z kulminacyjnych scen całej powieści, jak daremny jest jego upór: "Ten kraj to bagno. Kiedyś to zrozumiesz. Ten kraj okazał się straszniejszym bagnem, niż się spodziewałem. Każdej młodej roślince zasadzonej na tym bagnie zaczynają
gnić korzenie, żółkną i więdną liście. My na tym bagnie posadziliśmy roślinę zwaną chrześcijaństwem".

10 z 11Martwy Bóg

Obraz
© Shusaku Endo/domena publiczna

Spotkanie z Ferreirą po raz kolejny prowokuje Sebastiao do zadania sobie pewnego ważkiego pytania: czy Japończycy, którzy przyjmują chrześcijaństwo, wyznają tak naprawdę tę samą wiarę? A co za tym idzie: czy tak drastyczne zderzenie kultur może w ogóle prowadzić do pełnej asymilacji jednej ze stron? Eks-jezuita w bardzo dobitny sposób uświadamia Sebastiao, że jest to jedynie - nomen omen - pobożne życzenie Europejczyków, którzy traktowali Japonię jako potencjalną kolonialną zdobycz: "To nie w naszego Boga wierzyli wówczas mieszkańcy tego kraju. Wierzyli w swoich bogów. Bardzo, bardzo długo nie wiedzieliśmy o tym, myśleliśmy, że stali się chrześcijanami. (...) Japończycy nawet samo słowo Deus (...) zmienili samowolnie na Dai-Nichi, czyli Wielkie Słońce. Dla czczących Słońce Japończyków Deus i Dai-Nichi brzmiały bardzo podobnie. (...) Modlili się do Boga zniekształconego na ich własną modłę, niezrozumiałego dla nas. Nawet jeśli oni to bóstwo nazywają Bogiem (...), to nie jest to Bóg! Zupełnie jak motyl
schwytany w pajęczynę. Początkowo ten motyl z pewnością jest motylem, ale dnia następnego, chociaż ma skrzydła i tułów motyla i wygląda jeszcze jak motyl, w istocie to trup, który prawdziwym motylem już nie jest. I nasz Bóg tu, w Japonii, jest tylko pozornie Bogiem, pozbawiony bowiem swojej istoty jest martwy".

11 z 11Możesz deptać

Obraz
© angielska okładka "Milczenia"

Targany wątpliwościami Sebastiao decyduje się wreszcie na porzucenie chrześcijaństwa. Podczas rytuału fumie zdaje mu się, że przemawia do niego sam Bóg: "Ksiądz podniósł nogę. Poczuł w niej tępy, silny ból. Dla niego to nie była tylko forma. Miał zaraz podeptać coś, co przez całe swoje życie uważał za najpiękniejsze, w czego świętość wierzył. Coś, co było najdoskonalszym przejawem ludzkich snów i ideałów. Ten ból w nodze! I wtedy tamten Człowiek z miedziorytu powiedział do księdza: 'Możesz deptać. Ja znam najlepiej ból twojej nogi. Możesz deptać. Narodziłem się na tym świecie po to, bym był przez was podeptany, i wziąłem krzyż na ramiona, aby dzielić wasz ból’".

Czy zdecydował się na ten krok, gdyż był bezradny wobec argumentów Ferreiry? A może zależało mu na ocaleniu chrześcijan, których życie było w jego rękach? Endo nie podsuwa czytelnikowi jednoznacznych, czytelnych odpowiedzi. "Milczenie" pozwala nam skonfrontować się z naszymi własnymi przekonaniami i przyzwyczajeniami, co wydaje się jedną z największych wartości literatury jako takiej. W przeciwieństwie do filmu Scorsesego, nie ma tu miejsca na banalną, ckliwą puentę. I choć debaty dotyczące wyższości ekranizacji nad książkowymi pierwowzorami (i vice versa) prowadzą zazwyczaj donikąd, zanim udamy się do kina warto sięgnąć najpierw po powieść Shusaku Endo.

Mateusz Witkowski/książki.wp.pl

Wybrane dla Ciebie