Tak zaczyna się niezwykła opowieść o Campos, gdzie dzieci nie chodzą do szkoły, ale uczą się życia, nie znają prawideł matematyki, ale poznają prawdę. Mieszkańcy Campos nie używają pieniędzy, zaufanie, miłość zastępują im prawo. Nie mają religii, a może wszystko jest dla nich religią. Campos to przywołany duch dawnych społeczności Michoacanu, uporczywa próba urzeczywistnienia indiańskiego snu na obrzeżach wielkich plantacji. Próba od samego zarania skazana na niepowodzenie. Sen śniony w świecie, który nie śni, który w zuchwały sposób stawia opór marzeniom.