Cóż robić, skoro – nie z własnej przecież woli – weszło się między wrony, trzeba się nauczyć krakać... Wronie obyczaje przyswoi sobie najlepiej – gdyby to nie brzmiało tak dosłownie, można by rzec, że bardziej po papiesku niż sam papież – średni brat Cezar. Ale zanim Lukrecja się zorientuje, co w duszy młodzieńca tkwi, dozna kolejnego szoku na wieść, że dobiegający sześćdziesiątki ojciec, wówczas już papież Aleksander VI, romansuje z jej czternastoletnią przyjaciółką. A potem, że sama – mając lat ledwie trzynaście – ma poślubić dwa razy starszego mężczyznę, siostrzeńca jednego z zaprzyjaźnionych (czy raczej związanych interesami) z ojcem kardynałów. Małżeństwo, o dziwo, nie okazuje się aż tak strasznie nieudane; Giovanni najwyraźniej zakochuje się w urodziwej dziewczynie, a Lukrecja jakoś się do niego przyzwyczaja. Ale kiedy małżonek, wybrany przez papieża i Cezara na narzędzie machinacji politycznych, zawodzi ich nadzieje, brat bez obsłonek informuje siostrę, że wkrótce zostanie ona wdową. Młoda kobieta
przekonuje męża, by uciekł w rodzinne strony, sama zaś chroni się w klasztorze. Giovanni ujdzie z życiem w zamian za przyznanie się do rzekomej impotencji, dzięki czemu Aleksander VI unieważni zawarty sakrament. Jako osiemnastolatka Lukrecja spróbuje wyjść za mąż z miłości (nie bez poparcia ojca i brata; gdyby kandydat im nie odpowiadał, mieliby swoje sposoby na pozbycie się go… z których zresztą nie omieszkają skorzystać później, gdy popsują się relacje między Rzymem a ojczyzną Alfonsa, królestwem Neapolu). Trzecie małżeństwo znów będzie służyło interesom Rodriga i Cezara...