Rozsunęłam szerzej nogi i ugięłam kolana. Panna Caballero znów wzięła się do roboty, a Frida gapiła się na nią. Ten jeden, jedyny raz, kiedy powinna była coś powiedzieć, po prostu stała i gapiła się.
Po wszystkim panna Caballero wypłukała ścierkę i wykręciła ją.
- A teraz - zwróciła się do Fridy - zdejmij majteczki i daj je Cristi. Frida spojrzała na mnie pogardliwie.
- A to niby dlaczego?
- Bo ci każę.
- To co? Dlaczego mam wracać do domu bez majtek? Przecież to ona się zmoczyła!
- Dlatego, że jesteś starsza - powiedziała ostro panna Caballero.
Frida zastanawiała się przez chwilę, ale nie dostrzegła w tym wyjaśnieniu logiki.
- A co to ma do rzeczy, kto jest starszy? - odparła, wysuwając szczękę.
- Natychmiast! - krzyknęła panna Caballero.
Frida powoli ściągnęła majtki i podała mi je.
- Głupi bachor - syknęła.
- Spokój! - skarciła ją panna Caballero.
Pomogła mi się się ubrać i ciągnęła dalej:
- Myślisz, że jesteś taka dorosła, mała Frido? A pamiętasz lekcję przyrody? Kiedy tłumaczyłam, jak działa wszechświat?
Frida wlepiła wzrok w czubki butów.
- Zgasiłyśmy światło - mówiła panna Caballero - ja wzięłam do jednej ręki pomarańczę, a do drugiej zapaloną świeczkę, i pokazałam wam, w jaki sposób Ziemia krąży dookoła Słońca, a Księżyc wokół Ziemi. Przypominasz sobie?
- Tak - mruknęła Frida. Wiedziała, co będzie dalej. Z zaciśnętymi ustami czekała, aż nauczycielka ją upokorzy.
- Bardzo cię to podekscytowało, prawda?
Frida rzuciła jej niechętne spojrzenie, ale milczała.
- No, przecież pamiętasz, Frido?
- Tak.
- Tak, proszę pani.
- Tak, proszę pani. - Frida wiedziała, że została pokonana. Na jej twarz wystąpił rumieniec, a szczęki zaciskały się coraz mocniej.
- I co wtedy zrobiłaś?
- Zmoczyłam się.
- Właśnie. Zmoczyłaś się.