Iran się nie ugina

"W Iranie odnajdziemy to co my, Polacy, powoli zatracamy - jedność społeczną i szacunek dla siwych włosów, utożsamianych z mądrością" - o współczesnym Iranie rozmawiamy z Arturem Orzechem, polskim dziennikarzem muzycznym, autorem książki "Wiza do Iranu"

Obraz
Źródło zdjęć: ©

"W Iranie odnajdziemy to co my, Polacy, powoli zatracamy - jedność społeczną i szacunek dla siwych włosów, utożsamianych z mądrością" - o współczesnym Iranie rozmawiamy z Arturem Orzechem, polskim dziennikarzem muzycznym, autorem książki "Wiza do Iranu".

Tomasz Pstrągowski: Skąd w Panu miłość akurat do Iranu?

Artur Orzech: Jeszcze przed maturą poważnie zastanawiałem się nad dalszą drogą edukacji. W liceum dostrzegłem w sobie zamiłowanie do języków obcych. Miałem to szczęście uczęszczać do klasy o profilu ogólnym w warszawskim Liceum im. A. Mickiewicza, gdzie mieliśmy aż trzy języki: rozszerzony angielski, rosyjski i hiszpański. Wiedziałem, że powinienem wybrać studia filologiczne. Uznałem, że im bardziej niekonwencjonalne - tym lepiej. Naturalnym tropem był więc Instytut Orientalistyczny UW.

Pod uwagę brałem wyłącznie japonistykę, ale niestety w moim roku maturalnym akurat ta sekcja nie prowadziła rekrutacji studentów. Spośród kilku opcji wybrałem iranistykę, a po szczegóły tego wyboru odsyłam do książki.

Jak wyglądała Pana pierwsza wizyta w Iranie?

Pierwszy raz w Iranie byłem zaraz po studiach. Niewiele mnie zaskoczyło, bo byłem już wykształconym iranistą. Ale to pierwsze spotkanie z Iranem wywarło na mnie wrażenie. Ogrom tego kraju, zabytki dokumentujące rozwój ludzkiej cywilizacji takie jak Persepolis - to nie pozostawia obojętnym nawet człowieka przygotowanego do takiej podróży. Czym innym jest czytać i oglądać fotografie, czym innym zachłysnąć się gorącym powietrzem pustyni Daszt-e Lut czy napić się herbaty w herbaciarni przy wpisanym na listę UNESCO placu Mapy Świata w Isfahanie, mieście leżącym u podnóży gór Zagros.

A propos tej herbaty. "Kulinarna poezja" tak opisuje Pan kuchnię irańską. Co jest w niej takiego wspaniałego?

Bardzo lubię perską kuchnię. Szaszłyki, które smakują zupełnie inaczej niż nasze, choć teoretycznie przyrządzane są w podobny sposób. Ale tajemnicą są tutaj orientalne przyprawy. Uwielbiam "kufte" trochę podobne do naszych pulpetów. Ryż, który podany z kawałkiem "tah-e dig", czyli "dna garnka" (przypieczony na spodzie z ziemniakami) smakuje bardziej niż mięso. I ten jakże mądry zwyczaj, że przed głównym daniem otrzymujemy zestaw sałat, które traktowane są jako oddzielne danie, a nie przystawka. To bardzo zdrowe.

(img|525790|center)

Przywołuje Pan w swojej książce wywiad z Piotrem Ibrahimem Kalwasem - polskim pisarzem, który przeszedł na islam i przeprowadził się do Aleksandrii. O życiu w Polsce powiedział on: "czuję się wypędzony przez piwną hołotę", "prostacką biesiadno-wódczaną kulturę". Naprawdę różnice pomiędzy zwyczajami polskimi i islamskimi są tak duże? Jak by je pan opisał?

Tak, to przepaść. Nawet jeśli założymy, że w Iranie od czasu do czasu ktoś spożyje nielegalnie szmuglowany pod karą śmierci alkohol, to z pewnością nie łączy się to z agresją i burdami. Irańczycy są niezwykle dumnym narodem. My także. Podobnie jak my potrafią wywołać rewolucję. Nie odnajdziemy tam jednak wspomnianej "prostacko-biesiadnej kultury". Odnajdziemy natomiast to co my, Polacy powoli zatracamy - jedność społeczną i szacunek dla siwych włosów, utożsamianych z mądrością. U nas człowiek stary powinien umrzeć, a nie obciążać system opieki zdrowotnej, publicznej i rodzinę. Takie niestety odnoszę wrażenie i wiem że nie jestem jedyny.

A Pana pociąga islam? Iran kojarzony jest z radykalnym islamem propagowanym przez ajatollahów. Jak religijni są zwykli Irańczycy?

Islam potrafi być radykalny w sposób podobny jak potrafi to chrześcijaństwo. My także mamy na sumieniu wyprawy krzyżowe. Ale świat muzułmański nie składa się tylko z migawek telewizyjnych obrazujących działania ekstremistów muzułmańskich. Są "zwykli", bardzo religijni ludzie, którzy po prostu wierzą w Boga, modlą się i odcinają od aktów przemocy. Są też tacy, którzy rzadko się modlą. Normalne życie społeczne. Jeśli pyta Pan czy pociąga mnie islam odpowiem w taki sposób: gdy chodzi o naukowe badanie islamu, jego istoty i ogromnego sukcesu nauk Mahometa to bardzo. Ale nie na tyle, by zmieniać wiarę.

No właśnie. Jak bardzo nasza wizja Iranu - kreowana przez media, często amerykańskie - różni się od prawdziwej?

Bardzo. Naprawdę bardzo. Jedyne co się zgadza w tym bardzo oficjalnym, geopolitycznym przekazie to fakt, że Iran w sensie ustroju i struktur państwa jest tworem bardzo eksperymentalnym. Odwołuje się bezpośrednio do nauczania Mahometa z próbą odniesienia tych nauk do wieku XX i obecnie XXI. To niekoniecznie idzie w parze z europejskimi i światowymi zasadami współczesnej demokratyzacji kraju. Nie podoba się także fakt, że władze w Iranie od blisko czterech dekad próbują sobie radzić z sankcjami ekonomicznymi i polityczną izolacją. W oczekiwaniu Zachodu sankcje miały złamać nowy system, tymczasem Zachód to nie cały świat. Inne rynki - Ameryka Płd, Azja, Afryka - potrafią z Iranem handlować. A Iran się nie ugina, jak często zresztą w swojej historii. Ale należy geopolitykę odseparować od opinii o ludziach. Ludziach niezwykle serdecznych, gościnnych, inteligentnych i życzliwych, którzy często bez własnej winy codziennie ponoszą na swoich barkach koszt decyzji politycznych.

To dlatego swoją książkę zaczyna Pan od słów: "na wszelki wypadek nie wyznaczam sobie początku opowieści na chwile zwycięstwa rewolucji islamskiej. Po to, żeby łatwiej mi było w przyszłości utrzymać oficjalny kontakt z władzami Iranu i żebym mógł znowu pojechać tam bez przeszkód natury formalnej".

Starałem się, aby w książce polityki było jak najmniej. Chcę pokazać, że Iran to nie tylko polityka, co bez przerwy starają nam się wmówić media. Mam nadzieję, że mi się to udało.

(img|508933|center)

Współcześni Europejczycy znają Iran z dwóch źródeł - serwisów informacyjnych i irańskich filmów. Skąd wzięła się irańska trzecia "nowa fala" filmowa i dlaczego te obrazy trafiają do europejskiego widza?

Oj, to bardzo obszerny wątek! W skrócie mogę intuicyjnie odpowiedzieć w taki sposób: kino irańskie nie mogło, ze względów oczywistych zajmować się polityką w opozycji do rzeczywistości porewolucyjnej. Zatem twórcy, albo oddawali się twórczości panegirycznej nowej władzy, ale musieli poszukać sobie miejsca na nowym rynku. Bardzo szybko zrozumieli że, by nie walczyć z cenzurą, kino opisujące człowieka, jego problemy rodzinne i życiowe wolne będzie od ingerencji cenzorskich. Ten plan się powiódł. Okazało się, że takie kino jest zrozumiałe w Europie i na świecie.

Pisząc o pozycji kobiet w społeczeństwie irańskim zwraca Pan uwagę na pewien dysonans. Z jednej strony podkreśla się, jak ważne są kobiety, ale z drugiej strony "nadal pomija się sferę wolności bezwarunkowej". Jak to wygląda naprawdę? Jeżeli dwie trzecie zdających egzaminy na studia to kobiety to można oczekiwać kobiecej rewolucji kulturalnej?

Iranki w swojej części wspierały zmiany polityczne w 1979 roku. Niektóre z nich odczuwają dzisiaj dyskomfort marginalizacji swoich oczekiwać. Jednak prawdą jest, że mogą się realizować w sferach edukacji i zawodowej. Gorzej jest z karierą kobiety-polityka. W moim odczuciu pewne zmiany na lepsze następują. Dzieje się to powoli. Za wolno, ale dzieje się. Poza tym Panie walczą o swoje prawa. Manifestują na przykład chęć uczestnictwa w zawodach sportowych w charakterze kibicek na równi z mężczyznami. Z różnym skutkiem, ale konsekwentnie, "podskórnie" upominają się o zmiany w podejściu do swoich praw obywatelskich.

Mężczyźni (zwłaszcza długobrodzi i religijni) naprawdę mają taką silną pozycję w Iranie, czy to jeden ze stereotypów, które bezkrytycznie przyjmujemy?

Jeśli mówimy o klerze i jego wpływie na politykę społeczną i zagraniczną to prawda. Ale słyszałem, że wśród młodych panuje teraz moda na dokładne golenie się każdego dnia. Ot, taka manifestacja oporu.

Pisze Pan: "współczesny Iran to kraj ludzi młodych". Dlaczego więc pozwalają, by rządzili nimi starcy o ultrakonserwatywnych poglądach?

Trudno młodym ludziom, bez możliwości zawiązywania legalnie działających partii opozycyjnych manifestować sprzeciw w dialogu politycznym. Na rewolucję nie czas. I życzę im, aby jeśli kiedyś dojdzie do zmian, nie odbywały się one na ulicach, choć i takiego scenariusza wykluczyć się nie da.

Wspomina Pan o swojej przyjaciółce-lesbijce. Jak wygląda jej codzienne życie w Iranie? To życie w ciągłym strachu przed karą śmierci?

Wystarczy sobie wyobrazić, że w Polsce nie jest łatwo, cóż powiedzieć o współczesnym Iranie. Takie dziewczyny jeśli tylko mogą najczęściej wyjeżdżają. Ale nie wszystkie na to stać.

Marjane Satrapi, autorka "Persepolis", opowiada nie tylko o Iranie, ale i o tęsknocie za Iranem. Skąd w Irańczykach takie przywiązanie do własnego państwa? Państwa, które od wielu dekad ciemięży swoich obywateli i zniechęca ich do siebie.

Irańczycy kochają swój kraj i to jest prawda. Gdyby nie musieli - nie żyliby na obczyźnie, przynajmniej w swojej większości. Ale też kochają swoją ojczyznę tam, na miejscu. Mimo wielkich ograniczeń jakie im zafundowała. W jednym z filmów dokumentalnych widziałem rozmowę dwóch młodych dziewczyn na temat ich wyborów życiowych i przyszłości. Jedna z nich stwierdziła, że wyemigruje natychmiast, kiedy tylko nadarzy się okazja. Druga zaś odparła, że ona zostaje, bo nie chce korzystać z wolności, którą ktoś sam sobie wywalczył. Z cudzego poświęcenia. Jej zdaniem każdy o swoją wolność musi walczyć, tak by później cieszyć się własną swobodą. Kocham takich Irańczyków.

(img|508935|center)

Na zdjęciu: smog nad Teheranem

Książkę opiera Pan na opowieści o walce o wizę. Jak się przygotować do wyjazdu do Iranu? O czym pamiętać? Jak wcześnie zacząć się starać o pozwolenie na wjazd? Kobiety-Europejki powinny się czegoś obawiać podczas takiej podróży?

Ta historia łączy się - mam nadzieję - wyłącznie z moim obecnym statusem dziennikarza. Wybierałem się do Iranu na miesiąc przed wyborami prezydenckimi, więc czas był "delikatny" politycznie, a hasło "dziennikarz" mogło budzić obawy. Z pewnością starania się o wizę do Iranu należy rozpocząć na 3-4 miesiące przed planowanym wylotem. Zdecydowanie rekomenduję w pierwszej kolejności starania o uzyskanie wizy, a dopiero w drugiej planowanie komunikacji. Można też skorzystać z pośrednictwa biura turystycznego, które może pomóc w jej uzyskaniu. To może być polskie biuro podróży albo irańskie. Łatwo odnaleźć kontakty w internecie. Jadąc do Iranu nie musimy się w szczególny sposób przygotowywać. Ja nigdy się nie szczepiłem i moje ostatnie badania lekarskie nie wskazują na takie zagrożenia. Oczywiście znajdziemy się w Azji, więc należy zachować pewną roztropność, ale ona polega głównie na niespożywaniu wody z nieznanych źródeł. Poza tym możemy jeść wszystko, uważając na higienę w przydrożnych jadłodajniach. Paniom nie
rekomenduję samotnych podróży, ale jedynie z powodu komfortu. Choć mam wrażenie, że nasze dziewczyny dużo bardziej mogą być zaczepiane w Egipcie niż w Iranie. Oczywiście należy pamiętać o odpowiednim stroju: na głowie chustka, cienki płaszczyk (można kupić na miejscu, nie jest drogi) i zasłonięte stopy, nogi i przedramiona.

Wybrane dla Ciebie
Kiedy film przewyższa książkę. To jedna z najbardziej niezwykłych adaptacji w historii
Kiedy film przewyższa książkę. To jedna z najbardziej niezwykłych adaptacji w historii
Znamy Laureatów konkursu scenariuszowego SCRIPT PRO 2026
Znamy Laureatów konkursu scenariuszowego SCRIPT PRO 2026
Sukces polskiego autora. De Niro pokaże jego film na swoim festiwalu
Sukces polskiego autora. De Niro pokaże jego film na swoim festiwalu
Britney Spears z zarzutami. Wkrótce stanie przed sądem
Britney Spears z zarzutami. Wkrótce stanie przed sądem
Majówka w Krakowie pod znakiem 19. Mastercard OFF CAMERA
Majówka w Krakowie pod znakiem 19. Mastercard OFF CAMERA
Nie żyje David Allan Coe. Ikona i skandalista country
Nie żyje David Allan Coe. Ikona i skandalista country
Plejada polskich gwiazd w nowym hicie. Słucha się z zapartym tchem
Plejada polskich gwiazd w nowym hicie. Słucha się z zapartym tchem
Kontrowersyjny związek frontmana Red Hot Chili Peppers
Kontrowersyjny związek frontmana Red Hot Chili Peppers
Efektowny koncert Julii Wieniawy na Torwarze: "Coraz śmielej rozpycha się w polskiej branży muzycznej" (RECENZJA)
Efektowny koncert Julii Wieniawy na Torwarze: "Coraz śmielej rozpycha się w polskiej branży muzycznej" (RECENZJA)
Modlitwa za Donalda Trumpa. Pomysłodawcą jego wielki krytyk
Modlitwa za Donalda Trumpa. Pomysłodawcą jego wielki krytyk
Zupełnie nowe show Alicji. Eurowizja jeszcze tego nie widziała
Zupełnie nowe show Alicji. Eurowizja jeszcze tego nie widziała
Tragedia przed koncertem Shakiry. Zginął pracownik
Tragedia przed koncertem Shakiry. Zginął pracownik
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!