Jak rekrutują dżihadyści?
"Dżihadystka. Relacja z wnętrza komórki rekrutacyjnej Państwa Islamskiego" Anny Erelle to reportaż śledczy dziennikarki, która decyduje się udawać naiwną dziewczynę, muzułmankę gotową przyłączyć się do dżihadu. Przez internet nawiązuje kontakt z nastolatkami, zmanipulowanymi przez syryjskich bojowników, i sama poznaje mężczyznę, dżihadystę - Abu Bilela - który namawia ją do przyjazdu i szybkiego małżeństwa. Reportaż Erelle to zapis tych internetowych spotkań, rozmów, próba zdemaskowania metod i kłamstw, jakimi posługują się islamiści, chcący zwerbować jak najwięcej naiwnych młodych osób.
Internet, miłość, prorok
"Dżihadystka. Relacja z wnętrza komórki rekrutacyjnej Państwa Islamskiego" Anny Erelle to reportaż śledczy dziennikarki, która decyduje się udawać naiwną dziewczynę, muzułmankę gotową przyłączyć się do dżihadu.
Reportaż Erelle to zapis tych internetowych spotkań, rozmów, próba zdemaskowania metod i kłamstw, jakimi posługują się islamiści, chcący zwerbować jak najwięcej naiwnych młodych osób.
Zatraceni w wirtualnym świecie
Erelle przyznaje, że zainteresowała się tym tematem, bo coraz więcej dzieciaków wpada w pułapkę, dorastające dziewczęta i nastoletni chłopcy decydują się opuścić kraj i rodzinę, zrywają wszystkie kontakty, zaślepieni wizją nowego, lepszego życia. - Znam determinację tych młodych, przekonanych, że odnaleźli wiarę - pisze dziennikarka. - Codziennie wpaja im się, że mają zapomnieć o swojej rodzinie "niewiernych" i z otwartymi ramionami przyjąć nowych braci.
W internecie - bo to tutaj dżihadyści najczęściej szukają swoich ofiar - roi się od reklamowych i propagandowych spotów zachęcających do przyłączenia się do "walki o wiarę".
- Wiele nastolatków zakłada na Facebooku drugi profil, pod fikcyjnym imieniem i nazwiskiem - twierdzi Erelle. - W środowisku rodzinnym funkcjonują bez zarzutu; jednak gdy tylko znajdą się w swoim pokoju, zatracają się w tym innym, wirtualnym świecie.
Fałszywa tożsamość
Erelle tworzy fikcyjny profil i od tej pory, jako młoda i naiwna Melodie, dołącza do tej społeczności młodych ludzi gotowych walczyć o sprawę, o której w rzeczywistości nie mają pojęcia. Niemal od razu nawiązuje kontakt - najpierw przez Facebooka, potem przez Skype'a - z Abu Bilelem, dżihadystą z Syrii, który nie traci czasu: zaprasza ją, by przyjechała do jego kraju, a później wyszła za niego za mąż.
I tak zaczyna się trwająca całe tygodnie gra, podczas której mężczyzna próbuje wymóc na dziewczynie wyjazd, powołując się i na wartości duchowe, i na materialne, snując opowieści o panującym w Syrii dobrobycie i potępieniu, które czeka na nieszczęsną Melodie, jeśli nie będzie chciała dołączyć do dżihadu.
Wrogowie Allaha
- Są trzy rodzaje bojowników: ci, którzy walczą na froncie, ci, którzy zostają samobójcami, i ci, którzy wracają do Francji, by karać niewiernych - tłumaczy Bilel, dodając, że jest jedna podstawowa zasada: siać postrach wśród wrogów Allaha. - Nie wystarczy odmawiać pięć razy dziennie modlitwy i przestrzegać ramadanu. Być dobrym muzułmaninem, zgodnie z wolą Proroka, to przyjechać do Szam i służyć sprawie Bożej.
I zaraz potem, na zachętę, oświadcza się jej przez Skype'a, powoli próbując przejąć kontrolę nad jej życiem. A wszystko to zatuszowane jest mnóstwem komplementów i pięknych obietnic. - Jeśli zgodzisz się mnie poślubić, będę cię traktował jak królową - zapewnia.
Prawa kobiet
Gdy Erelle, w ramach dziennikarskiej prowokacji, zgadza się na wyjazd, ale chce, by towarzyszył jej "zaangażowany w sprawę" kuzyn, Bilel stanowczo się temu sprzeciwia - choć równocześnie nie ma nic przeciwko, by przyleciała z nią grupa koleżanek. Bo to o ich prawa, jak twierdzi, chce walczyć.
- Wy, kobiety w Europie, jesteście zniewalane i używane jak przedmioty - mówi, dodając, że nawet jeśli owe znajome są niepełnoletnie, nie ma z tym żadnego problemu, bo oni się nimi "zaopiekują". - Codziennie walczę o wprowadzenie szariatu. Tutaj kobiety mogą wychodzić za mąż od czternastego roku życia. Mamy tu swatów pomagających Europejkom, które przyjeżdżają szukać mężów. Czekają w hotelu, a my organizujemy im spotkania z nieżonatymi jeszcze mudżahedinami.
Najnowszy krzyk mody
Podczas rozmów dżihadysta nie kryje dumy ze swoich działań, chwali się, że zabija ludzi, podkreślając, że "przed każdym pokojem jest wojna".Swojej internetowej oblubienicy obiecuje, że gdy tylko przyjedzie do Syrii, wyśle ją na kurs strzelania. I będzie miała prawo zabić, jeśli ktoś nie przestrzega praw islamu.
- Najnowszy krzyk mody to u nich teraz pas z materiałami wybuchowymi wokół talii - zachwala. - Wolno ci zabijać, jeśli usuwasz ze świata życie ludzkie, które nie szanuje Allaha. Kafirzy to haram, mamy prawo zrobić z nimi, co się nam podoba. Możesz ich palić, dusić... Zadając im okrutną śmierć, służysz Allahowi - mówi.
''Życie jest tu piękne''
- To jedyne ograniczenia, które zresztą według niego nie są żadnymi ograniczeniami - komentuje Erelle i odkrywa to, czego sam jej nie powiedział: - Jeśli jakaś kobieta wyjdzie ze swoim mężem na ulicę w Ar-Rakce "niewłaściwie zakryta", Daesz karze jej małżonka grzywną w wysokości od siedemdziesięciu pięciu do dwustu euro. Lepiej, żeby zapłacił ten "mandat" od razu, na miejscu; jeśli tego nie zrobi, jego żona zostanie zabita. O tym nie ma mowy. Są za to kolejne obietnice wspaniałej egzystencji.
- Życie jest tu piękne, ceny są śmiesznie niskie. Bijemy się, by żyć w wolności - zapewnia Bilel. A gdy pada pytanie, z czego ma się utrzymać kobieta, która przecież nie może pracować, tłumaczy: - Organizacja wypłaca wszystkim swoim wiernym miesięczną pensję w wysokości od pięćdziesięciu do dwustu dolarów. W Syrii masz więcej forsy niż we Francji.
Nie ma powrotu
Erelle poznaje coraz więcej młodych kobiet, które marzą o wyjeździe do Syrii i proszą ją o rady. Jest przerażona ich naiwnością, nieznajomością sytuacji, lekkim podejściem do całej sprawy. Jak twierdzi, na porządku dziennym są pytania w stylu: "Jeśli przyjadę do Syrii bez męża, to może lepiej nie zwracać na siebie uwagi dużą ilością stringów w walizce; mój mąż mógłby mnie wziąć za nieczystą. Ale czy tam są stringi?". - Europejki przyjeżdżają, gdy czeka na nie mąż lub gdy naprawdę chcą wyruszyć na hidżrę. Ale kobiety rzadziej niż mężczyźni przechodzą do czynu. Nie są tak odważne. Najczęściej jadą, łudząc się nadzieją, że będą traktowane jak księżniczki, i już pierwszego dnia są przerażone. Potem już tylko płaczą - pisze.
A wrócić nie jest łatwo. Dżihadyści, którzy decydują się na powrót, obejmowani są nadzorem policyjnym, muszą zamieszkać w wyznaczonym miejscu, mają zakaz oddalania się, a czasami nawet trafiają do aresztu, by władze mogły ustalić, czy nie sprawiają zagrożenia; oskarża się ich o przynależność do "zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z organizacją terrorystyczną".
- W wypadku części nieletnich sprawa jest bardzo trudna, niełatwo bowiem odróżnić skruszonego nastolatka, który uległ zgubnym wpływom, od fanatyka, który po powrocie do kraju może przejść do ataków terrorystycznych - komentuje Erelle.
''Jesteś moja na zawsze''
Wkrótce Bilel, wyczuwając, że "ofiara" może mu się wymknąć z rąk, przechodzi do ataku. Zasypuje kobietę wiadomości, chce utrzymywać nieustanny kontakt, przywiązać ją do siebie. - Melodie... pamiętaj, że teraz jesteś moją żoną. Jesteś moja na zawsze. Zrozumiałaś? - mówi jej podczas rozmów, coraz bardziej naciskając na przyjazd.
- Oczywiście nie ma mowy o tym, by Melodie, nieświadoma, ale jednak ostrożna, jechała do Bilela do Syrii i chciała na własne oczy przekonać się, jak tam jest - pisze dziennikarka o swojej bohaterce. - Każdy zawód ma swoje granice. Równie dobrze mogłabym popełnić samobójstwo.
Pewnego dnia Bilel informuje ją, że "właściwie już wzięli ślub". - Myślę, że wystarczająco prosiłem cię, byś została moją żoną. To się stało bardzo szybko. Porozmawiałem z sędzią, przygotował papiery. Urzędowo jesteśmy już małżeństwem, moja żono, wystarczy, żebyś znalazła się w Syrii, by nasze małżeństwo stało się ważne - twierdzi.
Wyrok śmierci
Wkrótce Bilel przedstawia swojej rozmówczyni cały plan. Mówi, że musi wszystko zostawić, nie informując rodziny, "po prostu zniknąć; na wieści będzie pora dopiero po przyjeździe".Każe jej jechać na lotnisko z niewielkim bagażem, unikać policji, a gdy ktoś będzie zadawał pytania, ma się przedstawić jako członek organizacji Lekarze bez Granic.
- Polecisz samolotem do Holandii albo do Niemiec. Tam wyłączysz komórkę i wyrzucisz ją - instruuje ją. - Kupisz nową komórkę na kartę prepaid i zadzwonisz do mnie na mój adres skajpowy. Wtedy powiem ci, jak masz jechać do Stambułu. Anna Erelle nie leci do Syrii, zamiast tego wydaje swój demaskatorski artykuł. Nie wie, że tym samym wydaje na siebie wyrok.
- Moi bracia na całym świecie, oto wezwanie do fatwy na tę nieczystą istotę, która szydzi z Wszechmocnego - mówi w opublikowanym w internecie filmu Abu Bilel. - Jeśli ją zobaczycie, gdziekolwiek by to było, bądźcie posłuszni prawu islamu i zabijcie ją. Jej śmierć ma być powolna i bolesna. Kto szydzi z islamu, zapłaci za to krwią. Jest bardziej nieczysta niż pies, zgwałćcie ją, ukamienujcie, zabijcie.
Sonia Miniewicz / ksiazki.wp.pl