Kanye West zaprzecza. "To była mistyfikacja"
Nowy zwrot w konflikcie Kanye’ego Westa i Kim Kardashian. Raper twierdzi, że głośny list prawny, w którym miał oskarżyć byłą żonę o narażanie dzieci, to… mistyfikacja. Sprawa, którą nagłośniły amerykańskie media, może okazać się internetowym hoaksem.
Wieloletni konflikt między Kanye Westem a Kim Kardashian doczekał się kolejnego, zaskakującego rozdziału. Raper twierdzi, że głośny list prawny, który miał zostać wysłany do jego byłej żony, jest fałszywy, a media padły ofiarą mistyfikacji.
W piątek serwis TMZ poinformował, że West wystosował do Kardashian pismo typu "cease and desist", zarzucając jej m.in. wykorzystywanie wizerunku ich dzieci oraz narażenie ich bezpieczeństwa. Według doniesień chodziło o sytuację z gali Met, podczas której ich córka North miała rzekomo zostać pozostawiona bez opieki w samochodzie.
Sprawa błyskawicznie obiegła internet, tym bardziej że 47-letni artysta od miesięcy publicznie krytykuje byłą żonę w kontekście wspólnej opieki nad dziećmi – North, Saintem, Chicago i Psalmem. West wielokrotnie sugerował, że ma ograniczony kontakt z dziećmi i że nie ma realnego wpływu na decyzje dotyczące ich wychowania.
Cała prawda o Edycie Górniak. Jest zwiastun głośnego dokumentu
Tym razem jednak jego przedstawiciel stanowczo zaprzeczył medialnym doniesieniom. W oświadczeniu przekazanym innemu amerykańskiemu tytułowi podkreślono, że list jest "oczywiście fałszywy", a redakcja TMZ nie skontaktowała się wcześniej z zespołem Westa w celu weryfikacji informacji. Według tej wersji wydarzeń cała historia miała być hoaksem.
W pierwotnych relacjach pojawiały się szczegóły dotyczące rzekomej kancelarii prawnej, która miała reprezentować Westa. Szybko jednak zaczęto podawać w wątpliwość jej istnienie i uprawnienia do działania na terenie USA. Numer telefonu wskazywany w dokumentach miał być nieaktywny, a sama kancelaria – trudna do zidentyfikowania.
To nie pierwszy raz, gdy spór byłych małżonków przybiera publiczny wymiar. W marcu West wywołał kontrowersje serią wpisów w mediach społecznościowych, w których w ostrych słowach komentował sytuację rodzinną. W jednym z najnowszych utworów nawiązał również do batalii o opiekę nad dziećmi, łącząc ją z własnymi, skrajnymi deklaracjami, które spotkały się z falą krytyki.
Na razie ani Kardashian, ani jej przedstawiciele nie odnieśli się publicznie do informacji o rzekomej mistyfikacji. Cała sytuacja pokazuje jednak, jak cienka bywa granica między realnym konfliktem prawnym a medialną sensacją i jak szybko niezweryfikowane doniesienia potrafią rozpalić opinię publiczną.