"Nośników było naprawdę sporo (naklejki podłogowe w miejscach, gdzie ustawiają się kolejki; specjalna aplikacja na telefon komórkowy i do internetu – ta ostatnia automatycznie włączała się, kiedy człowiek czekał, aż załaduje mu się np. film wideo)" - pisze dalej Hatalska, której najbardziej spodobało się "wykorzystanie tzw. numerków kolejkowych (chodzi o te numerki, które pobieramy, kiedy czekamy na poczcie albo w urzędzie)".