Koniec Megadeth po 40 latach. Mustaine nie ukrywa trudnej prawdy
Dave Mustaine ogłosił, że nadchodząca światowa trasa Megadeth będzie pożegnaniem zespołu. W szczerym wywiadzie wyjaśnił, że to jego zdrowie zdecydowało o końcu jednej z najważniejszych formacji w historii metalu.
Dave Mustaine potwierdził, że nadchodząca światowa trasa Megadeth będzie pożegnaniem formacji z fanami. W rozmowie z Eddie’em Trunkiem w audycji Trunk Nation na antenie SiriusXM artysta opowiedział o kulisach decyzji, która wstrząsnęła światem metalu. Jak przyznał, nie chodzi o brak motywacji czy twórczej energii - lecz o zdrowie, które po latach obciążeń scenicznych przestało nadążać za ambicjami.
Mustaine nie od dziś zmaga się z konsekwencjami licznych kontuzji i chorób. W 2002 r. musiał czasowo rozwiązać Megadeth, gdy na skutek neuropatii stracił władzę w lewej dłoni. Kolejne lata przyniosły problemy ze stenozą kręgosłupa, a w 2019 r. - walkę z rakiem krtani, która poważnie odbiła się na jego koncertowej formie. Dziś muzyk mówi otwarcie, że długotrwałe urazy, zwyrodnienia i ból nie pozwalają mu w pełni kontrolować gry na gitarze.
W wywiadzie Mustaine zdradził, że przełom nastąpił podczas prac nad nowym, imiennym albumem Megadeth, którego premiera zapowiedziana jest na 23 stycznia. Choć materiał udało się ukończyć z satysfakcjonującym efektem, artysta zauważył, że podczas nagrań coraz częściej towarzyszył mu ostry ból i ograniczenia ruchowe. Rozmowa z menedżerem, później z zespołem i rodziną uświadomiły mu, że czas na poważne decyzje.
"The Paper": W kultowej produkcji zagrał geja, to dzisiaj słyszy od fanów
Muzyk podkreśla jednak, że pożegnalna trasa nie będzie krótka ani symboliczna. Zespół chce odwiedzić wszystkie miejsca, w których przez dekady budował swoją legendę - stąd plan, by tournée trwało nawet od trzech do pięciu lat. Fani mogą więc spodziewać się długiego, rozbudowanego pożegnania, choć Mustaine zarzeka się, że nie zamierza przeciągać wszystkiego w nieskończoność.
Co dalej? Mustaine zapewnia, że nie rozstaje się z muzyką jako taką, lecz z wyczerpującym, globalnym trybem życia, który dotąd definiował karierę Megadeth. Zapowiada, że pozostanie aktywny artystycznie, ale już nie w formule wymagającej pełnej sprawności scenicznej. "Jeśli nie mogę grać na sto procent w swoim ukochanym zespole, nie będę próbował robić tego gdzie indziej" - zaznacza.
Po ponad czterech dekadach działalności Mustaine szykuje się więc do ostatniego wielkiego rozdziału. A fani na całym świecie mogą przygotować się na pożegnanie jednego z najważniejszych zespołów w historii thrash metalu - takie, na jakie Megadeth bez wątpienia zasłużył.