Panom zdarza się być szantażowanym, w ten sam, łatwy do przewidzenia sposób, na co reagują dość letnio, nic dziwnego więc, że i czytelnik nie gryzie paznokci… Niemal wszyscy bohaterowie, bez względu na płeć, wiek i stanowisko, klną dosadnie, genitalnie i zadziwiająco monotonnie (w alternatywnej rzeczywistości krewni i znajomi pędzącego królika oraz przyjaciele sowy byli znacznie bardziej kreatywni). Jedzą za to smacznie i ze znawstwem, są też wyrafinowanymi gadżeciażami. Uczciwy dziennikarz, zamierzający wywrócić do góry nogami scenę polityczną, ma bardzo dużo determinacji i bardzo dużo niewidzialnych wrogów, którzy w trzecim tomie znęcają się nad nim nieustannie, psychicznie i fizycznie, a na końcu jest wielkie „bum” i pewne szanse na kontynuację.