Cooke po raz kolejny daje popis opowiadania obrazem, równie dobrze sprawdzając się jako narrator, co jako rysownik. Seria kryminalnych powieści Richarda Starka ponownie została przekuta w modelowy przykład tego, jak dobrze adaptować literaturę na komiks, co nie każdemu przychodzi z równym wdziękiem. Cooke w momentach zastoju czy refleksji stawia na bogatsze uzupełnianie obrazu słowem, by po chwili przechodzić do wręcz filmowych sekwencji, gdzie rysunek świetnie potęguje napięcie oczekiwania, a potem także dramatyzm i dynamikę starć. Jak zwykle niezawodna okazuje się kreska Cooke'a - nieco cartoonowa, przywodząca w równym stopniu skojarzenia z leciwym amerykańskim rysunkiem prasowym, co z twórczością Willa Eisnera. Gesty są tu czytelne, mimika dosadna, a styl pełen smaku.