Luka w sercu
Marzena Broda napisała autentycznie piękna, wyrafinowaną językowo i niebanalną opowieść o miłości. Luka to majstersztyk, poemat prozą, pełne wizji, snów oraz marzeń wspomnienie ukochanej. Związek narratora Bernarda i Luki toczy się na pograniczu snu i jawy. Kobieta prowadzi swoje życie, ma męża, a Bernard to wszystko akceptuje. Czuje jednak, że chciałby mieć Lukę dla siebie na zawsze. Gdy traci ją z oczu, popada w letarg, podczas którego wspomnienia z rodzinnego domu, myśli o związku z Luką, autorefleksja o nim samym i wspomnienia miasta, w którym żyje, łączą się w jedno. Tym czymś jest niezwykła, subtelna opowieść o miłości, pragnieniu idylli oraz cierpieniu połączonym z melancholią po utracie ukochanej. Bernard mówi głosem wszystkich porzuconych kochanków literatury. Natomiast Luka to ideał kochanki zawsze nieosiągalnej...
W Luce bardzo ważna jest gra literacka. Już motto z Łagodnej Dostojewskiego sugeruje, że strefa snu, marzenia oraz nierzeczywistości będzie w tej książce kluczowa. Bernard rozpoczyna swoją opowieść niczym bohater Gry w klasy Cortazara. Oboje zastanawiają się, czy możliwe byłoby przypadkowe spotkanie ukochanej... Istotną sfera gry intertekstualnej jest tez nawiązanie do romantycznej wrażliwości. Stąd tyle w niej motywów akwatycznych, charakterystycznych choćby dla Mickiewicza – ocean, ulewa, rzeka. Oprócz tego pojawiają się motywy takie jak; nieszczęśliwa miłość, ubóstwiona kochanka, pragnienie nieśmiertelności. Czyni to z Bernarda romantycznego kochanka we współczesnej miejskiej przestrzeni. Ucieka on w marzenie, bo tylko tam istnieje jeszcze Luka. Miasto zamienia na przyrodę, a Lukę odzyskuje przez opowiadanie o niej. Snucie marzeń jest tu bowiem nie tylko wyrażaniem bólu, ale też, co najważniejsze, odzyskiwaniem Luki (i zapełnianiem Luki w sercu), by „płynąć, i płynąć, i płynąć”...