A dalej… No, cóż… niby wszystko jest w porządku. Zwłaszcza elementy fabuły. Miłość tak nieszablonowa, jak tylko można sobie wyobrazić, biorąc pod uwagę dotychczasową naszą wiedzę o międzynarodowym środowisku artystycznym, brylującym w paryskich lokalach (nie będzie chyba wielką niedyskrecją, jeśli zdradzę, że do pierwszego spotkanie Laury z Harry’m dochodzi na wernisażu jego prac, podczas którego ma miejsce również element happeningu: półpornograficzna scenka, za pośrednictwem której artysta – dotąd znany z bogatego życia erotycznego - deklaruje rozpoczęcie wstrzemięźliwości seksualnej. I dotrzymuje słowa zadziwiająco długo…). Skandal towarzyszący połączeniu się tych dwojga. Atmosfera narastającego zagrożenia, z chwilą wybuchu wojny przeistaczająca się w realne niebezpieczeństwo. Dramat osamotnionej kobiety, pozostawionej na obczyźnie w dość dwuznacznej sytuacji, a przy tym niezrównoważonej psychicznie. Fatalna sytuacja bezpaństwowca, wyklętego w rodzinnym kraju za sztukę niezgodną z jedyną słuszną
estetyką, a w ojczyźnie z wyboru niepożądanego z racji obywatelstwa wrogiego mocarstwa. Trudna sztuka wyboru pomiędzy tym, czego by się chciało, a co może przynieść korzyść. Materiał na pasjonującą opowieść, prawda?