Proces twórczy wyszedł poza tradycyjną pracownię. Artystki, z którymi rozmawiała Fortnum, to autorki różnorodnych dzieł, od konwencjonalnych, pastelowych obrazów po zwariowane happeningi, na przykład wyjście na ulicę w specjalnie zaprojektowanych „płaczących” okularach czy chodzenie po pokoju bez dotykania podłogi. Czy wszystkie panie z tej grupy, z których każda bardzo mocno manifestuje swoją indywidualność, można opatrzyć wspólną „kobiecą” etykietką?