– Notariusz mnie przestrzegł – wykrztusił.
– Przed czym?
– Ta piwnica jest pełna szczurów!
– Feee! Szczury? Ale przecież one przejdą przez szczelinę – zaprotestował chłopiec.
– Nie przejmujcie się, wszystko zatkamy.
Jonatan był zadowolony z wywołanego efektu. Co za szczęście, że przyszedł mu do głowy ten pomysł ze szczurami.
– Dobrze, więc nikt się nie zbliża do piwnicy, zgoda?
Ruszył do łazienki. Lucie dołączyła do niego.
– Byłeś u babci?
– Tak jest.
– Zajęło ci to całe przedpołudnie?
– Tak.
– Nie możesz się tak włóczyć i marnotrawić czasu. Pamiętasz, co mówiłeś innym na fermie w Pirenejach: „Lenistwo matką wszystkich wad”. Musisz znaleźć inną pracę. Kończą nam się pieniądze!
– Odziedziczyliśmy właśnie dwustumetrowe mieszkanie w eleganckiej dzielnicy, na skraju lasu, a ty mi mówisz o pracy! Nie umiesz się cieszyć chwilą?
Chciał ją objąć, ale się cofnęła.
– Tak, umiem, ale umiem również myśleć o przyszłości. Ja nie mam nic, ty jesteś bezrobotny, za co będziemy żyć za rok?
– Mamy jeszcze oszczędności.
– Nie bądź niemądry, mamy jeszcze za co przetrwać kilka miesięcy, ale potem...
Oparła swoje małe pięści na biodrach i wysunęła pierś do przodu.
– Słuchaj Jonatanie, straciłeś pracę, bo nie chciałeś chodzić wieczorami po niebezpiecznych dzielnicach. Zgoda, rozumiem to, ale musisz znaleźć coś innego!
– Oczywiście, poszukam roboty, pozwól mi tylko trochę się rozerwać. Obiecuję, że niedługo, powiedzmy za miesiąc, dam ogłoszenie.