Droga do domu może być dobrą, bardzo, bardzo niezobowiązującą lekturą na wiosenne, lekkie wieczory. Świetnie sprawdzi się również jako przerywnik między bardziej ambitną literaturą, która wymaga jakiegokolwiek nakładu intelektualnego i zaangażowania emocjonalnego, wychodzącego poza trywialne wzruszenia czy współczucie. Na próżno szukać tego bowiem w powieści Gargaś. Ona nie wymaga, nie oczekuje, nie prosi. Nie intryguje, ale i nie zniechęca. Cóż, jest po prostu nijaka, ani zła, ani dobra. To nie stawia jej w zbyt pozytywnym świetle, ale też nie skreśla. I można tak mnożyć, co robi, a czego nie, wahać się między och jak miło i ech jak nudno, można przeczytać lub nie. Pewne jest jedynie to, że powieść Droga do domu nie pozostawi po sobie żadnego śladu. Jest po prostu O.K, mówiąc banalnie, adekwatnie do jej charakteru. A to jednak za mało.