Ozzy Osbourne wiedział, że umrze. "Chciał odejść po swojemu"
Koncert "Back to the Beginning" w Birmingham okazał się symbolicznym pożegnaniem Ozzy’ego Osbourne’a. Sharon Osbourne ujawniła, że artysta na krótko przed występem usłyszał od lekarzy dramatyczną prognozę. Mimo ryzyka zdecydował się wejść na scenę.
Wydarzenie "Back to the Beginning", które odbyło się 5 lipca 2025 r. w Birmingham, przeszło do historii jako wyjątkowe święto twórczości Black Sabbath oraz ich legendarnego frontmana, Ozzy'ego Osbourne'a. Na scenie pojawiła się imponująca plejada gwiazd rocka - wśród nich Metallica, Guns N' Roses, Tool, Slayer, a także Steven Tyler i Tom Morello.
Dziś koncert nabiera jeszcze głębszego znaczenia. Ozzy Osbourne zmarł niespełna trzy tygodnie później, a jego ostatni występ coraz częściej określany jest jako świadome pożegnanie artysty z publicznością.
Najlepszy polski serial? Nominowani w plebiscycie Top Seriale 2026
"Powiedzieli, że może umrzeć"
W podcaście Dumb Blonde głos zabrała Sharon Osbourne, która opowiedziała o kulisach ostatnich tygodni życia męża. "Dwa tygodnie przed koncertem lekarze powiedzieli, że Ozzy może nie przeżyć. I tak się stało" - przyznała.
Jak relacjonowała, Ozzy’ego Osbourne’a nie trzeba było przekonywać. "On tak bardzo chciał to zrobić. Potrzebował tego. Powtarzał: 'Czy umrę za dwa tygodnie, czy za sześć miesięcy i tak umieram. Chcę odejść na własnych zasadach'".
Sepsa i dramatyczne ostrzeżenia
Sharon Osbourne przypomniała również, że wcześniej Ozzy Osbourne zmagał się z sepsą. "Bardzo niewiele osób wychodzi z sepsy bez poważnych konsekwencji zdrowotnych albo utraty życia" - mówiła.
Po przyjeździe do Anglii Ozzy trafił do szpitala na tydzień. Po wypisie lekarze nie pozostawiali złudzeń. "Powiedzieli mu wprost: 'Ozzy, to może cię zabić'. A on odpowiedział tylko: "Robię swój koncert".
"Odszedł jak rockowa gwiazda"
W rozmowie nie zabrakło emocji. Sharon Osbourne opisała ostatnie chwile Ozzy’ego Osbourne’a jako szybkie i w jej odczuciu spokojne. "To było tak nagłe. I dzięki Bogu. Wiedziałam. Kiedy próbowali go reanimować, wiedziałam, że to koniec. Powiedziałam: 'Nie róbcie tego. Zostawcie go'".
Jak podkreśliła, Ozzy Osbourne zakończył życie w sposób, który najlepiej oddawał jego charakter. "Odszedł tak, jak żył. Na własnych zasadach. Jak prawdziwa rockowa gwiazda" - skwitowała.