Trudno sobie wyobrazić scenariusz Morrisona bez ręki McKeana, niebanalnego artysty, który eksperymentuje, łamie schematy i buduje niezapomniany klimat. Dodatkowo stosuje często bardzo proste zabiegi, dzięki którym doskonale znane postacie nabierają nowego wyrazu. Batman w jego wydaniu to przeważnie czarna sylwetka, rozpoznawalna wyłącznie przez spiczaste uszy i pelerynę. Dodatkowo Mroczny rycerz jest praktycznie pozbawiony twarzy (na wielu kadrach widać jedynie zaciśnięte zęby). Z tego obrazu przebija tajemniczość, ale i zamknięcie się bohatera na otaczający go świat. Bruce Wayne broni się przed szaleństwem, którego jest częścią i zdaje sobie sprawę, że Joker może mieć rację. Boi się, że Arkham może się stać jego domem.