Powrót do Stumilowego Lasu

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

ROZDZIAŁ PIERWSZY

w którym powraca Krzyś

Jak to się zaczęło? Nikt nie wiedział. Z początku była to zwykła leśna gadanina: szelest wiatru w drzewach, pianie koguta, wesołe szemranie strumyków. Potem pojawiła się Pogłoska: Krzyś wrócił!

Sowa powiedziała, że wie od Królika, Królik powiedział, że wie od Prosiaczka, Prosiaczek powiedział, że skądśtam wie, a Kangurzyca powiedziała, że trzeba by zapytać Kubusia Puchatka.

W tak słoneczny poranek wydało się to Bardzo Dobrym Pomysłem, więc Prosiaczek popędził do Kubusia i zastał go przy liczeniu garnczków miodu.

- To nie do wiary - stwierdził Puchatek.

- Co nie do wiary?

Kubuś podrapał się łapą po nosku.

- Wolałbym, żeby stały spokojnie. A one się wiercą, kiedy myślą, że nie patrzę. Jeszcze przed

chwilą było ich jedenaście, a teraz jest tylko dziesięć. To nie do wiary, prawda, Prosiaczku?

- Nie do wiary, ale do pary - powiedział Prosiaczek. - Jeśli jest dziesięć, ma się rozumieć. A jeśli

nie, to nie.

Kiedy Prosiaczek usłyszał własne słowa, pomyślał, że nie było to całkiem to, o co mu chodziło,

ale Puchatek już zajął się liczeniem i znowu przestawiał garnczki z jednego końca stołu na drugi

i z powrotem.

- A niech to! - powiedział Puchatek. - Krzyś by mi pomógł, gdyby tu był. Znał się na liczeniu.

Zawsze wychodziło mu tak samo i za pierwszym, i za drugim razem. A przecież na tym właśnie

polega znanie się na liczeniu.

- Ale Puchatku... - zaczął Prosiaczek, a czubek nosa lekko mu spąsowiał z podekscytowania.

- Z drugiej strony, niełatwo jest liczyć rzeczy, które nie chcą stać spokojnie w jednym miejscu.

Jak płatki śniegu czy gwiazdy.

- Ale Puchatku... - Nos Prosiaczka zrobił się już całkiem czerwony.

- Ułożyłem o tym mruczankę. Czy chciałbyś jej posłuchać, Prosiaczku?

Prosiaczek już miał powiedzieć, że mruczanki to coś wspaniałego, a mruczanki Puchatka są

najwspanialsze, ale ważniejsze są Pogłoski, gdy nagle pomyślał, że to bardzo miłe uczucie, jak ma się

do Przekazania jakąś Bardzo Ciekawą Wiadomość, a potem przypomniał sobie mruczankę, którą

Puchatek ułożył o nim, o Prosiaczku. Miała osiem zwrotek, czyli więcej niż wszystkie inne od początku

świata, i każda zwrotka była o nim, więc Prosiaczek zawołał:

- Och, tak, Puchatku, proszę! - na co Kubuś nieco się rozpromienił, bo to miło, jak mruczanka

się uda, bardzo miło, jeśli zrymuje się aż siedem zwrotek, ale mruczanka jest Prawdziwą Mruczanką

dopiero wtedy, kiedy ktoś ją usłyszy. No i choć miód zawsze dobrze smakuje, to zaraz po mruczance

staje się po prostu wyborny.

Oto mruczanka, którą Puchatek wymruczał Prosiaczkowi w dniu, który zaczął się jak wszystkie

inne dni, a potem stał się dniem bardzo szczególnym.

Gdy się garnczki liczyć chce ci,

poustawiaj rządkiem je -

w słońcu, jeśli słońce świeci,

w śniegu, jeśli pada śnieg.

I po chwili będziesz wiedział -

gdy policzyć radę dasz -

ilu garnczków miodu nie masz

oraz ile garnczków masz.

(...)



Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY