Czytając „Wojnę lordów i sów” warto zwrócić uwagę nie tylko na liczne aluzje, które z pewnością okażą się gratką dla fanów obrońcy Gotham. Gray i Palmiotti tworząc swoje brawurowe pulp fiction z pogranicza westernu, kryminału i superhero, nie potrafili oprzeć się pokusie poigrania z konwencją, silnie eksponując wątek feministyczny. Ich Dziki Zachód, choć formalnie nie odbiega od wizji zakorzenionej w popkulturze, jest miejscem, którym paradoksalnie nie żądzą twardzi rewolwerowcy, a bezwzględne i niezależne kobiety pokroju Tallulahy Black – westernowej inkarnacji bohaterki kultowego klasyka rape and revenge „The Call Her One Eye” (1973, reż. Bo Arne Vibenius).