Biografia Lewandowskiego: Jedna decyzja kosztowała Roberta wielką karierę w Chinach. "Bilet w jedną stronę"
Robert Lewandowski kiedyś współpracował z chińskim gigantem, ale w 2022 roku rozwiązał kontrakt z firmą. Decyzja "Lewego" spotkała się z ostrą reakcją kibiców i mocno wpłynęła na jego pozycję w Chinach. "Miał realną szansę zbudowania silnej marki osobistej w jawiących się jako wyspa skarbów Chinach" – czytamy w książce biograficznej pt. "Lewandowski. Prawdziwy" (Wyd. SQN).
Robert Lewandowski jest jednym z najsłynniejszych piłkarzy na świecie i zarazem jednym z najpopularniejszych Polaków. W trakcie kariery podpisał wiele lukratywnych kontraktów reklamowych, m.in. był ambasadorem chińskim urządzeń telekomunikacyjnych Huawei. Przed nagłym zakończeniu współpracy z marką w 2022 roku miał dużą szansę na medialny podbój Chin, dlatego decyzja o zerwaniu umowy zaskoczyła wiele osób. O sprawie szerzej napisał dziennikarz sportowy Sebastian Staszewski w książce pt. "Lewandowski. Prawdziwy", która ukazała się w 2025 roku.
TYLKO U NAS: Robert Lewandowski komentuje film o sobie. "Nie chciałem historii widzianej moimi oczami"
Robert Lewandowski mógł podbić Chiny. Zerwanie umowy okazało się "biletem w jedną stronę"
Robert Lewandowski w przeszłości reklamował wiele światowych marek, ale nigdy nie mógł liczyć na takie zainteresowanie międzynarodowych firm, jakim od kilku lat cieszy się tenisistka Iga Świątek. "Lewandowski nie jest atrakcyjny dla światowych marek. A właściwie nietrakcyjny jest jego waniliowy wizerunek, który ani nie zapada w pamięć, ani nie budzi wyraźnych emocji" – twierdzi Grzegorz Stańczuk, ekspert ds. marketingu, który niegdyś współpracował z PZPN-em.
Sam "Lewy" w cytowanej książce odniósł się opinii eksperta, twierdząc że "chyba nie miał odpowiedniej osobowości, aby jeszcze bardziej zbudować swoją markę poza sportem". "Nie chciałem pokazywać się na ściankach, opowiadać o życiu prywatnym. To była cena, na którą nie byłem gotowy. Potrzebowałem wielu lat, aby wyleczyć się z kompleksów i znaleźć swoją drogę. Czy zmarnowałem przez to jakąś szansę? Być może, pewnie z tych kwestii wizerunkowych nie wyciągnąłem tyle, ile mogłem. Ale postawiłem na sport i tego nie żałuję" – dodał.
Sebastian Staszewski w biografii Roberta Lewandowskiego przypomina, że kapitan reprezentacji Polski kiedyś podpisał umowę z amerykańską agencją CAA, która współpracowała reklamowo z największymi gwiazdami show-biznesu, takimi jak Beyoncé czy Brad Pitt. "Dzięki tej umowie »Lewy« znów zaczął współpracować z zagranicznymi firmami, np. odzieżowym gigantem Hugo Bossem, sklepem internetowym Zalando czy biurem maklerskim OANDA. Pod koniec 2025 roku został z kolei twarzą międzynarodowej kampanii dużej amerykańskiej firmy" – czytamy.
Autor biografii Roberta Lewandowskiego wskazał też, że "Lewy" przed zwycięstwem w Lidze Mistrzów w 2021 roku stanął przed szansą na medialne podbicie Chin, w czym miała pomóc mu umowa z marką Huawei, dzięki której miał zarabiać półtora miliona euro rocznie. Współpraca trwała do 2022 roku, kiedy to piłkarz rozwiązał umowę ze względu na doniesienia, że firma wspiera technologicznie rosyjską armię w trakcie jej inwazji na Ukrainę. Sebastian Staszewski podkreślił, że Lewandowski dzięki kontraktowi z Huawei "miał realną szansę zbudowania silnej marki osobistej w jawiących się jako wyspa skarbów Chinach". Przypomina, że "Lewy" w tamtym czasie rozkręcił karierę w chińskich mediach społecznościowych i pojawił się okładce kilku sportowych gazet.
"Zamiary były ambitne. Mieliśmy nawet kontakt z Chińskim Związkiem Piłki Nożnej, który chciał ułożyć plan szkolenia młodzieży, opierając się na pomysłach i doświadczeniach Roberta. Oni byli w niego zapatrzeni, uważali go za wielką gwiazdę, najlepszego zawodnika Bayernu, który otworzył w Szanghaju swoje biuro. I o popularność Roberta był trochę zazdrosny" – przekazała dziennikarzowi Karolina Schab, która od 2013 roku współpracowała biznesowo z "Lewym".
Sebastian Staszewski utrzymuje w swojej książce, że Robertem Lewandowskim byli zachwyceni nie tylko chińscy kibice, ale też przywódca Chin, Xi Jinping. "Lewy" jednak zerwał umowę z marką Huawei, co – jak czytamy – "okazało się biletem w jedną stronę". Autor biografii stwierdził nawet, że piłkarz "nagle znalazł się pod ostrzałem, a pod jego postami pojawiły się groźby skierowane nie tylko do zawodnika, ale także Anny".
"Robert mógł zrobić w Chinach to, co David Beckham osiągnął w Ameryce: zbudować zaplecze, zyskać milionową rzeszę kibiców i nawiązać relacje biznesowe. Gładki, nieskazitelny wizerunek, który w Europie uznawany był przez marketingowców za wadę, wpisywał się w wartości cenione przez Chińczyków. Kluczem do kolejnych kontraktów była współpraca z Huawei, która niestety została przerwana" – podsumował Grzegorz Stańczuk.