Sharon Osbourne łamie ciszę. Dlaczego złamała pakt z Ozzym
Sharon Osbourne po raz pierwszy tak szczerze opowiada o decyzji, której nie zrealizowała po śmierci męża. Choć przez lata miała z Ozzym pakt dotyczący eutanazji, dziś przyznaje, że to dzieci powstrzymały ją przed odejściem.
Sharon Osbourne wraca do jednego z najbardziej kontrowersyjnych tematów swojego życia - paktu eutanazyjnego, który przez lata łączył ją z Ozzym Osbourne’em. Choć oboje deklarowali gotowość do odejścia w obliczu ciężkiej choroby - po śmierci muzyka Sharon podjęła inną decyzję.
W rozmowie z Piersem Morganem przyznała, że po odejściu męża w lipcu - w wieku 76 lat - była gotowa pójść tą samą drogą. "Zrobiłam w życiu wszystko, co chciałam" - mówiła. "Gdyby nie dzieci – poszłabym za Ozzym".
Jak podkreśliła - Aimee, Kelly i Jack stali się dla niej powodem, by zostać. Ich wsparcie, obecność i dojrzałość w czasie żałoby sprawiły, że zaczęła inaczej patrzeć na wcześniejsze ustalenia.
Perfect powraca z nową piosenką. Zobacz ekskluzywne kulisy klipu
Decydujące okazało się jednak wspomnienie sprzed lat. Sharon opowiedziała o pobycie w ośrodku terapeutycznym, gdzie poznała dwie młode kobiety. Obie straciły matki w wyniku samobójstwa. "Widziałam, co to zrobiło z ich życiem" - wspominała. "Wtedy pomyślałam, nigdy nie zrobię tego swoim dzieciom".
Pakt dotyczący wspólnej eutanazji Sharon ujawniła już w 2007 r. - w autobiografii "Survivor: My Story - The Next Chapter". Zakładał on wyjazd do Szwajcarii - do organizacji Dignitas - w przypadku choroby neurodegeneracyjnej. Impulsem była śmierć jej ojca - chorego na Alzheimera.
Ozzy Osbourne z czasem mówił o tej decyzji jeszcze ostrzej. Podkreślał, że nie chce żyć bez samodzielności, podłączony do aparatury, całkowicie zależny od innych. Dla niego była to kwestia godności - i kontroli nad własnym losem.
Dziś Sharon Osbourne mówi już innym językiem. "Żałoba stała się moim towarzyszem" - przyznała. "To coś, z czym muszę nauczyć się żyć. I nauczę się, bo życie toczy się dalej".