Kapłan Pana Błyskawic, Wojbor, błogosławił wszelką broń, nadając jej krwawą skuteczność dzięki spływającej nań łasce boga wojowników. Czarował, by koń był śmigły, miecz ostry, a tarcza niezawodna. Żarliwy ofiarnik był dobrej myśli, albowiem dzisiejszego ranka, nim wyruszyli w pole, zmiażdżył kowalskim młotem czaszki schwytanych przez Pomorzan dwóch ruskich ciurów. Krew rozbryzgała się promieniście na kamiennym ołtarzu, co oznaczało, że ofiara dobrze została przyjęta. Sługa Peruna wziął ze zbrojowni swój stary miecz, oczyścił go i naostrzył.