Spór o Rosję w Wenecji. Minister kultury wkracza do gry
Czy sztuka może być "ponad polityką"? Decyzja o udziale Rosji w Biennale w Wenecji 2026 wywołała falę protestów. Artyści i politycy przypominają: ta wystawa już kiedyś stała się politycznym manifestem.
Biennale w Wenecji znów znalazło się w centrum politycznego sporu. Organizatorzy ogłosili, że w edycji 2026 weźmie udział Rosja, co spotkało się z ostrą reakcją artystów i europejskich polityków. W listach otwartych podkreślają, że obecność tego kraju może zamienić sztukę w narzędzie propagandy.
Instytucja broni się, deklarując neutralność i zasadę niewykluczania państw uznawanych przez Włochy. Krytycy odpowiadają jednak wprost: "kultura ponad polityką" nigdy nie jest stanowiskiem neutralnym.
Do krytyków dołączył włoski rząd. Minister kultury Allesandro Giuli zażądał od organizatorów pełnej dokumentacji dotyczącej rosyjskiego pawilonu. Jak podaje "La Repubblica", resort chce sprawdzić, czy sposób jego organizacji jest zgodny z sankcjami nałożonymi po agresji Rosji na Ukrainę. W grę wchodzi nawet wysłanie inspektorów do Wenecji.
Polski sukces i porażka pewniaka. Oscary 2026 w pigułce
Ministerstwo zdystansowało się od decyzji fundacji kierowanej przez Pietrangelo Buttafuoco i podkreśliło, że było jej przeciwne. Równolegle Giuli rozmawiał z ukraińską minister kultury Tetianą Bereżną, która oceniła, że obecność Rosji "stoi w sprzeczności" ze wsparciem dla Ukrainy deklarowanym przez włoski rząd.
Sprawa ma także wymiar finansowy. Komisja Europejska zagroziła odebraniem Biennale dotacji w wysokości 2 mln euro, jeśli decyzja nie zostanie zmieniona. Wcześniej sprzeciw wyraziło 22 ministrów z różnych krajów, a artyści i kuratorzy podpisali listy otwarte, podkreślając, że hasło "kultura ponad polityką" nie jest neutralne.
To nie pierwszy taki konflikt. W 2024 r. kontrowersje wzbudziły pawilony Izraela i Iranu, a wcześniej - wojna w Ukrainie, wobec której Biennale wyraziło solidarność specjalną wystawą. Jeszcze wyraźniej polityczny charakter wydarzenia ujawnił się w 1974 r., gdy zamiast tradycyjnej ekspozycji zorganizowano antyfaszystowski protest przeciwko reżimowi Augusto Pinocheta.
Dziś podobnej jednoznaczności brakuje. Biennale unika jasnego stanowiska, choć napięcia wokół wydarzenia rosną, a kolejne protesty są zapowiadane.
W świecie pełnym konfliktów coraz trudniej utrzymać przekonanie, że sztuka może istnieć poza polityką. Biennale w Wenecji po raz kolejny musi odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę chce być tylko wystawą czy także głosem w globalnej debacie.