Stanisław August Poniatowski w spódnicy baletowej i Kościuszko w płaszczu z różowymi piórami, czyli "Termopile polskie" Jana Klaty

Jan Klata w swojej pierwszej dyrektorskiej premierze działa z inscenizacyjnym rozmachem. W "Termopilach polskich" prezentuje opowieść o chylącej się ku upadkowi Polsce pod rządami Stanisława Augusta Poniatowskiego. Na tej podstawie buduje system znaczeń i niekiedy prowokuje.

Cezary Kosiński "Termopile polskie"Cezary Kosiński "Termopile polskie"
Źródło zdjęć: © Teatr Narodowy | Karolina_Jozwiak

Jan Klata po niedawnym objęciu stanowiska dyrektora Teatru Narodowego zaprezentował pierwszy spektakl na deskach zarządzanej przez siebie instytucji. W "Termopilach polskich" twórcy przyglądają się wydarzeniom z historii Polski pod rządami Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nie po to, by przypomnieć przeszłość, ale by za jej pomocą opowiedzieć o teraźniejszości.

Drugie "Termopile polskie"

Spektakl powstaje na podstawie tekstu Tadeusza Micińskiego, skupiającego się na postaci księcia Józefa Poniatowskiego, który umierając pod Lipskiem, niczym w filmie widzi rekonstrukcję swojego życia, a przy okazji wydarzenia z historii Polski. To drugie spotkanie Klaty z tym materiałem. Ponad dekadę temu (w 2014 roku) wyreżyserował "Termopile polskie" w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski gorzko o Kościele: "Gdzie ci księża? Gdzie ten autorytet?"

Twórcy przyglądają się wydarzeniom z historii Polski zmierzającej ku katastrofie. Jest Konstytucja 3 Maja, Targowica, rozbiory czy insurekcja kościuszkowska. Z poetyckiego, a przy tym niedokończonego tekstu wyłuskują to, co najbardziej czytelne. Na tej podstawie budują system znaczeń i aluzji (także tych odnoszących się do współczesności) zakodowanych nawet w najmniejszych gestach. A to wszystko w trakcie nieco ponad trzech godzin dynamicznej akcji.

Poniatowski w spódnicy

Klata dużo uwagi poświęca postaci Stanisława Augusta Poniatowskiego (w tej roli Jerzy Radziwiłowicz dublerem Jan Frycz), z którego otwarcie szydzi. Nieudolny władca pojawia się na scenie, krocząc powoli, po czym spod królewskich szat wyjmuje wędkarskie krzesełko, a właściwie krzesełeczko, na którym siada. Siedzisko niebawem zostanie mu odebrane, zarówno to polityczne, jak i fizyczne. Dopóki jeszcze jest w jego posiadaniu, zwraca się do poddanych i obwieszcza, że gdyby nie on nie mielibyśmy, chociażby Łazienek Królewskich czy Teatru Narodowego. W jednej z kolejnych scen przebierze się skryty za parawanem, by za chwilę zatańczyć w baletowej spódnicy na rozkaz Rosjan uosabianych na scenie w postaci Potiomkina (Oskar Hamerski).

Danuta Stenka "Termopile polskie"
Danuta Stenka "Termopile polskie" © Teatr Narodowy | Karolina_Jozwiak

Trudno przejść obojętnie obok carycy Katarzyny (w tej roli Danuta Stenka). Jej pojawienie się na scenie jest iście majestatyczne. Wyjeżdża z jednej z użytych przez twórców zapadni ubrana w suknię z gigantyczną krynoliną (za kostiumy odpowiada Mirek Kaczmarek), spod której wyłaniają się jej kochankowie. Aluzja do bujnego życia erotycznego jest nader czytelna. Inna z zapadni skrywa Tadeusza Kościuszkę (w tej roli Cezary Kosiński). Na głowie ma czerwony kowbojski kapelusz, a na ramionach płaszcz przyozdobiony różowymi piórami. W towarzystwie amerykańskiego wsparcia wyłania się, stojąc na tle czerwonego aksamitu i symboli orła.

Do hymnu

W "Termopilach polskich" nie brak także prowokacyjnych gestów. Na zakończenie pierwszej części ze sceny wybrzmiewa hymn, a nad widownią zapala się światło. Czytelny znak, że należy wstać. Publiczność, zapewne zgodnie z intencją reżysera, jest skonsternowana. Widzowie posyłają sobie ukradkowe spojrzenia. Początkowo wszyscy siedzą, ale po chwili z krzeseł podnoszą się kolejne osoby. W końcu część zgromadzonych zaczyna śpiewać.

Karol Pocheć, Danuta Stenka "Termopile polskie"
Karol Pocheć, Danuta Stenka "Termopile polskie" © Teatr Narodowy | Karolina_Jozwiak

Jest też odwołanie do ukrzyżowanego Jezusa, spotykające się z teatralnym poruszeniem carycy Katarzyny. A Józef Poniatowski (w tej roli Karol Pocheć) i Wita (w tej roli Anna Grycewicz) zjadają ciastko w kształcie orzełka. Nie są to gesty wykraczające poza granice prowokacji, jaką kiedykolwiek widział polski teatr, choć pewnie na część widzów zadziała w taki sposób.

Inscenizacyjna pompa

"Termopile polskie" przygotowane zostały z inscenizacyjnym rozmachem. Aktorom na scenie towarzyszy grający na żywo metalowy zespół Gruzja. W użyciu są także trzy zapadnie, dzięki którym widowiskowo zjawia się na scenie część postaci. W kilku momentach nad głową Józefa Poniatowskiego lata dron z kamerą, umożliwiającą pokazanie księcia na ekranie. Ten gest jest także jasnym odniesieniem do współczesności. Całość dopełnia scenografia Justyny Łagowskiej, której główną częścią są usypane z ziemi alejki, przypominające okopy. Pod tym względem przedstawienie z pewnością robi imponujące wrażenie.

"Termopile polskie"
"Termopile polskie" © Teatr Narodowy | Karolina_Jozwiak

Spektakl jest czytelną wypowiedzią w kontekście wojen trwających w Ukrainie i Gazie. Co zresztą widać również poza sceną. Plakat do przedstawienia projektu Bartłomieja Kiełbowicza stanowi przetworzenie plakatu Yoko Ono i Johna Lennona "War Is Over" z ostatnim słowem zmienionym na "on". Na ścianie w pobliżu wejścia do teatru widnieje graffiti głoszące "Happy no war".

Kto jest kim?

Jan Klata zmienił na stanowisku dyrektora Teatru Narodowego, urzędującego przez ponad dwie dekady, Jana Englerta. Nic więc dziwnego, że niecały miesiąc po premierze "Termopile polskie" doczekały się lawiny recenzji. W wielu z nich pojawiają się słowa uznania odnoszące się do warstwy estetycznej.

Jednak tak dużej zgodności nie ma, jeśli chodzi o odkodowywanie znaczeń. Tomasz Plata w miesięczniku "Teatr" argumentuje, dlaczego w Stanisławie Auguście Poniatowskim dostrzega uosobienie Donalda Tuska. Witold Mrozek w "Gazecie Wyborczej" punktuje, że obrywa się dwóm stronom sceny politycznej, bo targowiczanie śpiewają "Żeby Polska była Polską" Jana Pietrzaka uznawanego za barda Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei Stanisław Godlewski w "Didaskaliach" zwraca uwagę na niejednoznaczność wymowy spektaklu. Być może więc "Termopilom…" mimo widowiskowej inscenizacji zabrakło w tym zakresie wyrazistości.

"Termopile polskie", reż. Jan Klata, Teatr Narodowy w Warszawie

Dominika Ryczywolska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Piotr Piątkowski nie żyje. Łódź żegna młodego kompozytora
Piotr Piątkowski nie żyje. Łódź żegna młodego kompozytora
Paszporty "Polityki" rozdane. Znamy nazwiska laureatów
Paszporty "Polityki" rozdane. Znamy nazwiska laureatów
"Smutne i przygnębiające". Tom Jones wydał oświadczenie dla swoich fanów
"Smutne i przygnębiające". Tom Jones wydał oświadczenie dla swoich fanów
Miliony fanów, jeden oprawca. Tyran, który okradał Backstreet Boys i *NSYNC latami
Miliony fanów, jeden oprawca. Tyran, który okradał Backstreet Boys i *NSYNC latami
Diddy prosi Trumpa o łaskę. Padła jasna odpowiedź
Diddy prosi Trumpa o łaskę. Padła jasna odpowiedź
Cardi B kontra internet. Emocje wymknęły się spod kontroli
Cardi B kontra internet. Emocje wymknęły się spod kontroli
27 tysięcy teledysków. Ratunek muzycznej historii MTV
27 tysięcy teledysków. Ratunek muzycznej historii MTV
Finał "Stranger Things" zmienił wszystko. Zdetronizował Taylor Swift
Finał "Stranger Things" zmienił wszystko. Zdetronizował Taylor Swift
Znamy Słowo Roku 2025. Długo niepokoiło wszystkich Polaków
Znamy Słowo Roku 2025. Długo niepokoiło wszystkich Polaków
Koniec głośnej batalii. Katy Perry wygrywa 2 mln dolarów
Koniec głośnej batalii. Katy Perry wygrywa 2 mln dolarów
Raye zamknęła ulicę w Londynie. Tańczyła mimo mrozu
Raye zamknęła ulicę w Londynie. Tańczyła mimo mrozu
Koniec czekania. Bruno Mars szykuje solowy powrót
Koniec czekania. Bruno Mars szykuje solowy powrót
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥