Tajemnica figurki
Za sprawą Serii niefortunnych zdarzeń Lemony Snicket zdobył liczne grono wiernych fanów, którzy zapewne ucieszą się z powodu ukazania się pierwszego tomu Serii niewłaściwych pytań tegoż autora. Istotne jest zaś, że lektura Kto to być może o tej porze? z pewnością nie zawiedzie ich oczekiwań, gdyż w książce tej nie brakuje ani niezwykłych przygód, ani sporej dawki czarnego humoru.
Nie da się ukryć, że Kto to być może o tej porze? to dość nietypowa powieść detektywistyczna dla młodzieży. Wprawdzie mamy tutaj zarówno skomplikowaną zagadkę kryminalną, jak i nastolatka próbującego ją rozwikłać, jednak przebieg wydarzeń jest dość absurdalny, a postacie groteskowe. Zaskakująca jest już początkowa scena, w której noszący imię i nazwisko autora trzynastoletni główny bohater (a zarazem narrator) w niecodzienny sposób udaje się na spotkanie ze swoją mistrzynią S. Teodorą Markson. Następnie razem wyruszają do niewielkiej miejscowości Splamione Nadmorskie (wbrew nazwie nie leży ona jednak nad morzem, gdyż zostało ono osuszone), gdzie otrzymują zlecenie odzyskania figurki przedstawiającej Bombinującą Bestię (intrygująca nazwa, nieprawdaż?). Na pierwszy rzut oka to zadanie nie powinno być zbyt trudne, gdyż zleceniodawczyni wskazała sprawców, którzy w dodatku wcale się nie ukrywają. Szkopuł tkwi w tym, że pozory często mylą, a zgodnie z tytułem serii pytania, które padają w książce, są zazwyczaj
niewłaściwe (o czym zresztą od razu informuje nas narrator). Wkrótce okazuje się, że wydarzenia bynajmniej nie zmierzają bezproblemowo do zwrotu figurki prawowitym właścicielom, a my z rozbawieniem możemy się też przekonać, że S. Teodora Markson nieprzypadkowo zajmuje ostatnie miejsce w rankingu mistrzów. Z niesłabnącym zainteresowaniem obserwujemy więc poczynania głównego bohatera, który próbuje ratować sytuację - a tymczasem mimo jego wysiłków wątpliwości nie tylko nie ubywa, lecz jest ich jeszcze więcej...
Podczas lektury Kto to być może o tej porze? naprawdę trudno byłoby się nudzić - i to nie tylko z tego powodu, że po prostu nie sposób przewidzieć kierunku, w którym potoczą się wydarzenia. Autor zadbał bowiem nie tylko o pełną zwrotów akcję, ale również o atrakcyjne tło dla przedstawionych w książce wydarzeń. Czytelnicy znakomicie się bawią poznając takie działające na wyobraźnię przybytki Splamionego Nadmorskiego, jak na przykład leżący nieopodal miasteczka Skudłany Las (to wodorostowa puszcza na suchym lądzie) lub hotel Pod Zgubionymi Rękami (z obleśnie się uśmiechającym właścicielem Prosperem Zgubą) czy wiecznie pustą kawiarnię Czarny Kot. Naszą uwagę przyciąga też wiele zapadających na długo w pamięć postaci, jak choćby sympatyczny podbibliotekarz Dashiell Qwerty, para chłopców prowadzących w zastępstwie ojca taksówkę czy ciągle kłócące się małżeństwo policjantów. Jeżeli do tego dodamy dziwaczne zwyczaje mieszkańców Splamionego Nadmorskiego (na przykład zakładanie specjalnych masek na dźwięk dzwonu), to
w pełni poczujemy, jak specyficzna jest atmosfera powieści.
Niewątpliwie Kto to być może o tej porze? to po prostu pełna humoru, dość zwariowana historia, którą pochłania się w iście błyskawicznym tempie. Irytujące jest jedynie to, że w końcu nie poznajemy odpowiedzi na wiele istotnych pytań, a na ukazanie się kolejnego tomu Serii niewłaściwych pytań musimy jeszcze trochę poczekać.