Gabrielle wychodziła za prawnika - poważnego, solidnego mężczyznę, na którym mogła polegać, a który kochał ją całym sercem. Choć piękna, nie zważała bowiem na jego fizyczne oszpecenie. Rola jednego z przywódców rewolucji czyni wcześniej odstręczające blizny dodatkowym walorem w oczach rzeszy wielbicielek Dantona, gdy tymczasem atrakcyjność fizyczna jego żony, wskutek kolejnych ciąż, stale spada. Zainteresowanie płci przeciwnej pochlebia nowemu trybunowi ludu i Danton hojnie z niego korzysta, uważając za naturalne, że żona nie będzie mieć pretensji. W przypadku Camille’a Desmoulins’a mamy zaś do czynienia z sytuacją zupełnie odwrotną - w samym środku przemian ten lekkoduch żeni się, zostaje ojcem, a wybranka nie tylko go kocha, ale również nie ma większych złudzeń co do wierności partnera, którego ideały podziela. Ta dwójka to przeciwieństwo Dantonów. Ostatni z naszych bohaterów, Robespierre, sam siebie zaczyna uważać za symbol nowej epoki, składa się całkowicie na ołtarzu Sprawy, która trawi go niczym
gorączka, i z chęcią przyjmuje hołdy otoczenia. Poświęcone mu fragmenty wypadają zdecydowanie najsłabiej, ale przecież dostanie swoje pierwsze skrzypce w ostatniej części.