Tomasz Raczek o Magdzie Umer: "Nie dało się jej lekceważyć"
12 grudnia rodzina poinformowała o śmierci Magdy Umer. "Dzisiaj po południu odeszła nasza ukochana Mama i Babcia" - przekazali. Tomasz Raczek podzielił się swoim wspomnieniem o artystce.
"Śniło mi się, że na świecie zapanował pokój i ktoś w rodzaju świętego Piotra znowu zaprosił mnie na rejs jachtem 'Happy days'... Jest wymarzona pogoda i płyniemy ku światłu. Naokoło bezpiecznie i spokojnie. Oddycham z taką lekkością jak dawno nie. A powietrze zawsze było i jest moim ukochanym żywiołem. Powietrze czyli życie" - pisała Magda Umer w swoim ostatnim wpisie w mediach społecznościowych. Opublikowała go we wrześniu tego roku.
12 grudnia bliscy poinformowali o tym, że 76-letnia artystka zmarła.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski nie zamierza milczeć. "Dlaczego miałbym mieć odebrany głos?"
W sieci zaczęły pojawiać się pełne pięknych słów wspomnienia o Magdzie Umer. - Przeszeptała całe swoje życie. Intymnie, odważnie, niepodległe. Zawsze intensywnie była sobą. Nie dało się jej lekceważyć. Była twarda, ale wcale nie silna. Była delikatna, ale nigdy nie lękliwa - napisał w mediach społecznościowych Tomasz Raczek.
Dalej dziennikarz wspomina: - Gdy kiedyś zwierzyła mi się podczas wywiadu z myśli samobójczych, zadzwoniła potem w środku nocy błagając, bym to wyciął z rozmowy, bo nie chciała sprawić bólu najbliższym. Spełniłem jej życzenie. Zawsze spełniałem jej prośby, gdy tylko je miała, a zdarzało się to nader rzadko. Była chodzącym wierszem, ale nie uciekała wzrokiem w niebyt - zawsze patrzyła prosto w oczy. A gdy w "Weselu" Wyspiańskiego na scenie Teatru Narodowego u Hanuszkiewicza zagrała Rachelę - to przesiedziała w kucki połowę swoich kwestii, odmawiając grania żydowskiej poetki, za to stając się nią bez wątpienia.
Dodał na koniec: - Dziś, gdy zniknęła z naszego realu, czuję się jakby grunt usunął się spod jednej nogi stołu, przy którym siedzimy. Stół co prawda nadal stoi ale blat zrobił się krzywy.