Żywy gołąb na scenie Grammy. Aktywiści potępiają artystkę
68. ceremonia rozdania nagród Grammy zapisała się w historii jako wieczór politycznych manifestów przeciwko ICE oraz afery z udziałem Sabriny Carpenter. Występ artystki z żywym ptakiem wywołał ostrą reakcję obrońców praw zwierząt.
68. ceremonia wręczenia statuetek Grammy była z jednej strony świętem muzyki, a z drugiej okazją do politycznych manifestów. Artyści protestowali przeciwko działaniom agentów Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE). Funkcjonariusze w ostatnim czasie zastrzelili dwóch obywateli USA w Minneapolis, co wywołało demonstracje w całym kraju. O sprawie przypomnieli podczas gali m.in. raper Bad Bunny i piosenkarka Billie Eilish.
Spore kontrowersje wywołał otwierający galę występ Sabriny Carpenter. Artystka zaprezentowała utwór "Manchild" w scenerii imitującej lotnisko. Finał piosenki odbył się na platformie przypominającej srebrny samolot. W kulminacyjnym momencie, unosząc się nad sceną, wokalistka wyciągnęła i trzymała w dłoniach żywego, białego gołębia.
Superman poparł ICE? Tak wytłumaczył powody swojej decyzji
Burzliwa 68. ceremonia Grammy
Na występ artystki natychmiast zareagowała PETA, organizacja non-profit walcząca o prawa zwierząt. Aktywiści ostro potępili wykorzystanie gołębia jako elementu show. "Czy Sabrina Carpenter naprawdę właśnie wniosła ptaka na scenę w 2026 roku?! Wykonawczyni 'Manchild' prezentuje dziecinne zachowanie. Zostawcie zwierzęta z dala od Grammy. Hej, Sabrina. Wnoszenie żywego ptaka na scenę Grammy jest głupie, powolne, bezużyteczne i okrutne" - zaapelowała PETA we wpisie w mediach społecznościowych.
Aktywiści w oświadczeniu podkreślili, ostre światła, hałas i uścisk człowieka wywołują u ptaków ogromny stres i cierpienie. PETA zaznaczyła, że miejsce tych zwierząt jest na wolności. Pomijając kontrowersyjne show, Carpenter była jedną z gwiazd wieczoru. Artystka doczekała się sześciu nominacji, w tym za album i piosenkę roku.