Dramat fanów na koncercie Raye. Wokalistka przeprasza
Miało być wielkie muzyczne święto, a skończyło się łzami i frustracją. Raye przeprosiła fanów po zamieszaniu z biletami na koncert w Paryżu. Kilkadziesiąt osób zostało przed halą, mimo ważnych wejściówek. Winą artystka obarczyła systemowy błąd.
Koncerty największych gwiazd to dziś precyzyjnie zaplanowane widowiska. Światła, dźwięk, scenografia - wszystko musi działać perfekcyjnie. Wystarczy jednak jeden techniczny zgrzyt, by magia wieczoru prysła w sekundę. Przekonała się o tym Raye.
Brytyjska wokalistka zabrała głos po swoim występie w Accor Arena, gdzie doszło do sytuacji, która dla części fanów okazała się prawdziwym koszmarem. Jak poinformowano, 65 osób posiadających bilety nie zostało wpuszczonych na koncert.
Powód? Problemy ze skanowaniem wejściówek. Artystka nie kryła emocji. W opublikowanym oświadczeniu napisała wprost, że jest "kompletnie zdruzgotana" losem fanów, którzy mimo zakupionych biletów zostali zawróceni sprzed wejścia. Raye podkreśliła, że sytuacja jest "całkowicie nieakceptowalna i niewłaściwa".
Święto tańca czy wiec wyborczy? Burzliwy start karnawału
Winą za zamieszanie obarczyła Ticketmaster. Jak wyjaśniła, problem miał wynikać z błędu systemowego, przez który część biletów nie została prawidłowo zatwierdzona w momencie zakupu. W praktyce oznaczało to, że fani dowiedzieli się o problemie dopiero przy bramkach.
"To było poza moją kontrolą" - zaznaczyła wokalistka. Choć poszkodowani otrzymali zwroty pieniędzy oraz vouchery, Raye postanowiła pójść o krok dalej. Zapowiedziała, że wszystkie 65 osób dostanie darmowe bilety na dowolny przyszły koncert artystki, a także podpisaną płytę winylową.
Jednocześnie przyznała, że zdaje sobie sprawę, iż taki gest nie jest w stanie w pełni zrekompensować rozczarowania.
Głos zabrał również Ticketmaster. Przedstawiciel firmy potwierdził, że "niewielka liczba fanów doświadczyła problemu technicznego przy wejściu na wydarzenie". Firma podkreśliła, że wszystkie osoby objęte błędem zostały w pełni zrefundowane.
Dla fanów jednak pieniądze to nie wszystko. Pod postem wokalistki szybko pojawiły się komentarze osób, które twierdziły, że znalazły się w grupie niewpuszczonych. Jedna z nich napisała, że sytuacja była "naprawdę bolesna", ale doceniła reakcję artystki. Inni chwalili wokalistkę za klasę i empatię.
Cała historia ponownie otworzyła dyskusję o gigantach sprzedaży biletów. W ostatnich latach Ticketmaster wielokrotnie znajdował się w centrum kontrowersji. Głośno było m.in. o krytyce ze strony Olivia Dean, która publicznie zarzucała platformie niekontrolowany wzrost cen na rynku wtórnym.
Jeszcze wcześniej w podobnym tonie wypowiadała się Taylor Swift, gdy chaos wokół sprzedaży biletów na jej trasę koncertową wywołał globalną burzę. Przypadek Raye pokazuje, że nawet przy najlepiej zorganizowanych wydarzeniach technologia wciąż potrafi zawieść. A w świecie, w którym koncert bywa spełnieniem marzeń, taki błąd ma znacznie większy ciężar niż zwykła usterka systemu.