Justin Timberlake rozkołysał Narodowy. Jakby jutra miało nie być
Jazda po pijaku, przekrwione oczy na policyjnym zdjęciu, areszt i zarzuty - Justin Timberlake był o krok od pogrzebania swojej kariery. Po własnych, głupich błędach, nie miał najlepszej prasy. Ale widownię ma tak wierną, że zapominają o jego potknięciach. Dowodem jest wtorkowy koncert na PGE Narodowym.