400 tys. wyświetleń w jeden dzień. Doda zaskoczyła
O Dodzie, jednej z najsławniejszych polskich celebrytek, było ostatnio bardzo głośno, lecz z przyczyn pozamuzycznych. Czy jej nowa piosenka przypomni masowej publiczności, że jest przede wszystkim wokalistką?
Dorota Aqualiteja Rabczewska w ostatnich latach raczej nie cieszyła się dobrą reputacją. Na początku tego roku nastąpiła jednak rewolucja w jej wizerunku. Przestała być kojarzona głównie z burzliwego życia osobistego, niezliczonych skandali obyczajowych, a nawet bulwersujących spraw sądowych, a zamiast tego stała się pozytywną bohaterką walki z przemocą wobec zwierząt w Polsce. Teraz natomiast wraca z pierwszą nową piosenką od ponad dwóch lat. Utwór pod tytułem "Pamiętnik" w jeden dzień obejrzano 400 tys. razy i właściwie co minutę zdobywa kolejne tysiące wyświetleń.
Zwiastun serialu "Doda". Prywatne nagrania, kulisy pracy
Singiel w pewnym sensie pokazuje jej nowe muzyczne oblicze, zwłaszcza po poprzedniej, tanecznej płycie "Aquaria" z 2022 roku, na której nawiązywała do stylistyki Madonny czy Lady Gagi. Materiały prasowe zwracają uwagę na zaskakująco dojrzały charakter najnowszej kompozycji, a sama artystka deklaruje, że to utwór "bardzo intymny, ważny, szczery i nagi". Nie dostajemy jednak kameralnej, fortepianowej ballady, chociaż spokojny początek sugeruje taki kierunek. Gitara akustyczna, nostalgiczny wokal - można przez chwilę pomyśleć, że Doda postanowiła wprowadzić do polskiej muzyki rozrywkowej światową modę na brzmienie radiowego country.
Wystarczy jednak pół minuty, by utwór gwałtownie rozkwitł w gitarowy, pop-rockowy hymn, swoim stadionowym rozmachem przywołujący epickie przeboje sprzed trzech, a nawet czterech dekad, kiedy królowały nieśmiertelne hity Bonnie Tyler, Bon Jovi czy Meat Loafa. "Pamiętnik", zrealizowany przy współpracy z producenckim kolektywem Hotel Torino, stosuje się więc do nieco zapomnianej kompozytorskiej zasady: to, co emocjonalne, musi być spektakularne. I robi to ze świetnym skutkiem w ramach takiej właśnie konwencji. W refrenie Doda brzmi wręcz jak Beata Kozidrak w największych szlagierach Bajmu. Można się nawet pomylić, że to jakiś dotąd niepublikowany utwór z repertuaru tego zespołu.
W efektowym teledysku artystka świadomie mnoży odniesienia zarówno do swojej kariery, jak i popkultury. Na zmianę wciela się w postać a la Barbie, nosi zbroję jak Czerwona Sonja z uniwersum Conana Barbarzyńcy, a nawet przeistacza się w księżniczkę z japońskich filmów animowanych. Nawiązuje także do klasycznych marzeń o rycerzu na białym koniu, potraktowanych tutaj nieco zbyt dosłownie jak na utwór opowiadający o kobiecej dojrzałości i życiowej mądrości. Warto też dodać, że w niektórych scenach wystąpiły dwa psy Doroty. Widać i słychać, że na tę audiowizualną produkcję poświęcono ogromne pieniądze, więc gdyby w teledysku - podczas gitarowego solo - nagle pojawił się legendarny Slash z Guns N’ Roses, nie byłoby to szokującym widokiem.
Oczywiście słowa "Pamiętnika" trudno nazwać literaturą konfesyjną. Ten tekst mogłaby zaśpiewać prawie każda inna wokalista dysponująca odpowiednimi warunkami wokalnymi, pragnąca w przebojowy sposób skomentować swoją przeszłość i teraźniejszość.
W tej piosence pojawia się zbyt wiele ogólników, banałów i wytartych sloganów, żeby nazwać ją spowiedzią, a nawet intymną wypowiedzią, szczególnie na tle aranżacji będącej przeciwieństwem wszelkiej "nagości". Ciężko więc ustalić, czy ta wrażliwa, poważna wersja Doroty Rabczewskiej jest jej prawdziwą twarzą, kolejną maską, czy może czymś pomiędzy. Z pewnością w "Pamiętniku" świetnie odgrywa swoją nową rolę. Wybrała również idealny moment na publikację, korzystając z bezprecedensowej przychylności opinii publicznej wobec jej osoby.
Ten singiel nie jest zapowiedzią piątej solowej płyty Doroty, tylko piosenką towarzyszącą serialowi o jej życiu. Trzyodcinkowy dokument zatytułowany po prostu "Doda" już za tydzień trafi do streamingu i będzie opowiadać o dwudziestoletniej karierze artystycznej wokalistki. Publiczność jest w większości zachwycona i wzruszona "Pamiętnikiem", więc wiele wskazuje na to, że Doda będzie z nami jeszcze bardzo, bardzo długo, ale – biorąc pod uwagę jakość tej piosenki – nie jest to wcale zła wiadomość.