Reni Jusis wróciła. Słowa "nie przypominają polszczyzny ani żadnego innego języka"
Reni Jusis, piosenkarka znana z wielu tanecznych przebojów, nagrywająca już od prawie trzech dekad, wraca po dłuższej przerwie z nowym utworem. Niestety nie jest to powrót zbyt udany, skoro najwierniejsi fani artystki są niezadowoleni, a nawet... oburzeni.
Jusis zaczynała karierę muzyczną w drugiej połowie lat 90-tych, gdy najpierw pojawiła się w hicie "Rowery dwa" rapera o ksywie Yaro, a potem zdobyła wielką sławę własną "Zakręconą". W ciągu następnych lat regularnie prezentowała stylowy, elektroniczny repertuar, którego najlepszym przykładem było "Kiedyś cię znajdę" z 2003 roku, niezapomniany radiowy przebój umiejętnie przeszczepiający na polski grunt ówczesne światowe trendy, szczególnie estetykę à la Kylie Minogue. Teraz przedstawia singiel zapowiadający dziesiąty album w jej dyskografii.
Ile kosztuje prywatny koncert Norbiego? Podał konkretną stawkę
Jak podają materiały prasowe, "STILO" to z jednej strony nowy rozdział w twórczości wokalistki, a z drugiej - powrót do klubowej energii. Ten utwór rzeczywiście brzmi momentami jak kompozycja zarejestrowana co najmniej dwadzieścia lat temu, dzięki czemu wpisuje się w obecną modę na brzmienia spod znaku Y2K, czyli klubową muzykę rozrywkową tworzoną na przełomie XX i XXI wieku.
Wystarczy wspomnieć taneczne przeboje Sophie Ellis-Bextor, Madonny, "Lady (Hear Me Tonight)" Modjo czy "Better Off Alone" Alice Deejay. Reni Jusis bezpośrednio nawiązuje do tamtych czasów, tamtych hitów i tamtych dźwięków, wklejając do "STILO" nawet klasyczną partię house'owego pianina, przez co zawarta w utworze nostalgia nie jest jedynie delikatnym filtrem, tylko pulsującym neonem.
Szkoda, że tekst piosenki nie jest równie czytelny. Reni Jusis śpiewa z kuriozalną, "żabią" manierą, na którą skarżą się zdziwieni słuchacze w komentarzach pod teledyskiem. Niezrozumiałe słowa często wręcz nie przypominają polszczyzny ani żadnego innego języka, trzeba się naprawdę mocno w nie wsłuchiwać, co chwila cofając piosenkę, ale wtedy się okazuje, że raczej nie było warto. Infantylne rymy "Stilo - było miło - wydarzyło - chwilo" wykraczają daleko poza granice świadomego kiczu czy pastiszu. Autorka mówi w wywiadach, że chciałaby, żeby ta piosenka "przyprawiała o dreszcze". Trzeba przyznać, że w pewnym sensie osiągnęła zamierzony efekt.
Ten efekt dodatkowo potęguje wideoklip zrealizowany w sporej części przy pomocy sztucznej inteligencji, co słusznie zbulwersowało nawet najwierniejszych fanów piosenkarki, piszących wprost, że takiego zabiegu nie są w stanie jej wybaczyć. A należy podkreślić, że rezultaty pracy AI w tym przypadku prezentują się dość tanio i amatorsko. Podobnie zresztą jest z całą piosenką, wyprodukowaną przez Kubę Karasia z duetu The Dumplings i projektu Karaś/Rogucki. "STILO" nie tylko brzmi jak kompozycja, którą dałoby się stworzyć za pomocą odpowiedniego, "nostalgicznego" promptu w programie Suno czy Udio, ale przede wszystkim wokal samej Reni Jusis kojarzy się raczej z wczesną wersją demo utworu albo z luźnym, późnonocnym występem w klubie karaoke, a nie z profesjonalną produkcją doświadczonej artystki.
Reni Jusis ostatnią płytę z oryginalnym materiałem wydała osiem lat temu. Ten singiel raczej nie nastraja pozytywnie, jeśli chodzi o premierę nowego albumu, zapowiedzianego na drugą połowę roku. Do Stilo - niewielkiej polskiej miejscowości z historyczną latarnią morską - z pewnością warto się wybrać, ale niekoniecznie w towarzystwie akurat tej piosenki