AI jako nowy szef? Kim Gordon stawia niewygodne pytania
Kim Gordon od dekad pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci muzyki alternatywnej. W wieku 72 lat nie tylko nie zwalnia tempa, ale z chirurgiczną precyzją komentuje rzeczywistość. Jej nowy singiel "DIRTY TECH" to kolejny dowód, że bunt nie ma daty ważności.
Kim Gordon po raz pierwszy weszła na scenę w latach 80. i od tamtej pory zdążyła zapisać się w historii jako artystka definiująca całą epokę. Dziś, ponad cztery dekady później, wciąż pozostaje twórczynią, która nie ogląda się na trendy, lecz bezceremonialnie je ignoruje. Jej najnowszy utwór "DIRTY TECH", który ukazał się 11 lutego, jest drugim singlem zapowiadającym solowy album "PLAY ME".
Nowa kompozycja - jak zapowiadają twórcy - "eksploruje walkę o władzę między ludźmi a robotami". Gordon nie sięga jednak po tanią futurystyczną metaforykę. Zamiast tego stawia pytanie, które coraz mniej brzmi jak science fiction, a coraz bardziej jak chłodna diagnoza teraźniejszości.
SouthFest 2026. Pierwszy festiwal Hip-Hopowy na Podhalu
"Zastanawiałam się, czy moim następnym szefem będzie chatbot AI" - przyznała artystka w oficjalnym komunikacie prasowym Grandstand Media. W typowym dla siebie stylu Gordon nie poprzestaje na ironicznym komentarzu. "To my jako pierwsi stracimy światło, nie technologiczni miliarderzy. To wszystko jest tak abstrakcyjne, że ludzie nie potrafią tego pojąć" - dodała.
Kim Gordon - "DIRTY TECH" (Official Video)
Te słowa idealnie współgrają z klimatem teledysku wyreżyserowanego przez Moni Haworth. Wideo pokazuje Gordon w niemal pustym biurowcu, gdzie estetyka korporacyjnej sterylności zderza się z wyraźnie modowym, niemal performatywnym sznytem. Artystka przechadza się po przestrzeni, pozuje, oplata się przewodami — balansując między chłodnym minimalizmem a wizualnym niepokojem.
Album "PLAY ME" ukaże się w całości 13 marca 2026 r.