Bad Bunny kontra nienawiść. Polityczny manifest na Super Bowl
Bad Bunny zamienił Super Bowl w latynoskie święto tańca, miłości i jedności. Jego historyczny, niemalże w całości hiszpańskojęzyczny występ był nie tylko muzycznym widowiskiem, lecz także mocnym głosem przeciwko nienawiści.
Bad Bunny zapowiadał, że "świat będzie tańczył" i dokładnie to wydarzyło się podczas jego występu w przerwie Super Bowl. Spektakularne, radosne show artysty z Portoryko okazało się nie tylko muzycznym widowiskiem, lecz także manifestem tożsamości, wspólnoty i miłości silniejszej niż nienawiść.
Scena została zaaranżowana na wzór portorykańskiej vecindad - sąsiedzkiego podwórza znanego z rezydencji "No Me Quiero Ir de Aquí". Widzowie zobaczyli fryzjera, sklep monopolowy i kultową "casitę", czyli mały domek, w którym Bad Bunny podczas koncertów w Portoryko gościł przyjaciół i artystów. Tym razem pod stadionowym dachem bawili się m.in. Karol G, Cardi B, Young Miko, Jessica Alba i Pedro Pascal. Wśród tancerzy znalazła się nawet prawdziwa para młoda - symbol celebracji i jedności.
Ten mural to nowy hit Wrocławia. Hołd dla polskiej noblistki
Show było naszpikowane znaczeniami i ukrytymi odniesieniami, które fani będą analizować jeszcze długo. Kluczowym motywem pozostawała jednak jedność. Pod koniec występu Bad Bunny wypowiedział słowa "God Bless America", po czym wymienił wszystkie kraje Ameryki Północnej i Południowej - od Kanady po Argentynę. Na telebimach pojawiło się hasło: "Jedyną rzeczą potężniejszą niż nienawiść jest miłość". Był to wyraźny komentarz wobec krytyki, która spadła na artystę jeszcze przed jego wejściem na scenę.
Jednym z najbardziej poruszających momentów był występ Lady Gagi. Artystka wykonała salsową wersję utworu "Die With a Smile", a w centrum sceny odbył się symboliczny ślub, metafora miłości i wspólnoty ponad podziałami. Gaga, która sama była gwiazdą Super Bowl w 2017 r., od dawna nie kryje podziwu dla Bad Bunny’ego, podkreślając jego autentyczność i wierność sobie.
Portorykańskie korzenie wybrzmiały szczególnie mocno, gdy na scenie pojawił się Ricky Martin. Wspólnie z Bad Bunny’m wykonał fragment utworu z nagradzanego Grammy albumu "Debí tirar más fotos". Występ ten miał dodatkowy wymiar symboliczny. Martin, ikona latynoskiego crossoveru lat 90., kilka dni wcześniej opublikował list otwarty, w którym chwalił młodszego kolegę za to, że "wygrał, nie zmieniając koloru swojego głosu i nie wymazując swoich korzeni".
Polityczny kontekst pojawiał się subtelnie, lecz konsekwentnie. W pewnym momencie na małym telewizorze odtworzono fragment przemówienia Bad Bunny’ego z gali Grammy, a na scenie pojawił się chłopiec, przypominający pięcioletnie dziecko zatrzymane niedawno przez ICE w Minneapolis. Artysta symbolicznie przekazał mu swoją statuetkę. To nawiązanie do wcześniejszych deklaracji muzyka, który wielokrotnie sprzeciwiał się działaniom amerykańskiej agencji imigracyjnej i apelował o humanitarne podejście do migrantów.
Występ Bad Bunny’ego przeszedł do historii jako pierwsze w większości hiszpańskojęzyczne show w przerwie Super Bowl. Dla ponad 100 milionów widzów był nie tylko prezentacją imponującej kariery artysty, lecz także dowodem na to, że kultura latynoska nie potrzebuje tłumaczenia, by być uniwersalna. Jak sam Bad Bunny powiedział przed koncertem: nie trzeba znać hiszpańskiego - wystarczy nauczyć się tańczyć. Najlepiej sercem.