Raper zrobił pośmiewisko z policjantów. Finał głośnej sprawy
Amerykański raper Afroman, twórca hitu "Because I Got High", udowodnił, że z artystami nie warto zadzierać. Muzyk wygrał proces z siedmioma zastępcami szeryfa, którzy pozwali go za to, że zrobił z nich pośmiewisko w swoich teledyskach. Wykorzystał nagrania z nieudanego policyjnego nalotu.
Sprawa zaczęła się w 2022 r. Policjanci z Ohio wyłamali drzwi do domu rapera i weszli z bronią. Nalot przeprowadzili w ramach śledztwa dotyczącego handlu narkotykami i porwań. Nie znaleźli żadnych dowodów, a Afromanowi nie postawiono zarzutów. Muzyk bynajmniej nie zamierzał puścić sprawy w niepamięć. Wykorzystał nagrania z domowego monitoringu, by stworzyć serię prześmiewczych teledysków. Wytykał policjantom niekompetencję, oskarżył o kradzież 400 dolarów, a nawet żartował z ich orientacji i tego, jak głodnym wzrokiem wpatrywali się w ciasto na jego kuchennym stole.
Upokorzeni funkcjonariusze wytoczyli raperowi proces, w ramach którego domagali się blisko 4 mln dol. odszkodowania. Ich zdaniem twórczość artysty naruszała ich prywatność, zniesławiała i powodowała ogromne cierpienie psychiczne. Co więcej, ich rodziny rzekomo stały się obiektem drwin. Prawnik policjantów argumentował w sądzie: - Nawet jeśli ktoś robi ci coś, co cię rani, co uważasz za złe, jak egzekucja nakazu przeszukania, którą uważasz za niesprawiedliwą, nie usprawiedliwia to opowiadania kłamstw mających na celu krzywdzenie ludzi.
Fukaj: nigdy nie rozumiałem, jak można bać się sukcesu [WYWIAD]
Afroman kontra policjanci
Zespół prawny Afromana oparł linię obrony na Pierwszej Poprawce do amerykańskiej konstytucji. Gwarantuje ona wolność słowa. Prawnicy przekonywali, że przerysowane teledyski to parodia i satyra, a urzędnicy państwowi muszą być gotowi na krytykę: - Przykro mi, że tak się czują, ale będąc urzędnikiem publicznym, trzeba pewne rzeczy po prostu przyjąć, to część obowiązków związanych z tą pracą. Co to w ogóle znaczy? Nie podoba ci się to, co robi urzędnik państwowy, rzucasz żart i jesteś ciągany po sądach? - podsumował obrońca rapera.
- Cały ten nalot był błędem. To wszystko ich wina. Gdyby niesłusznie nie wtargnęli do mojego domu, nie byłoby pozwu. Nie znałbym ich imion. Nie znaleźliby się w moim systemie monitoringu, nie byłoby żadnych piosenek, niczego - powiedział artysta przed sądem.
Po trzydniowym procesie ława przysięgłych przyznała rację raperowi i oddaliła roszczenia policjantów. Szczęśliwy muzyk tuż po ogłoszeniu werdyktu triumfował przed budynkiem sądu: - Zrobiliśmy to, Ameryko! Tak! Zrobiliśmy to! Wolność słowa! To nie ja wygrałem, to Ameryka wygrała (...). Z moją wolnością słowa miałem prawo mówić o wydarzeniach zachodzących w moim życiu, z moją rodziną, z moimi przyjaciółmi i z moimi fanami - powiedział Afroman.